poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Konkurs Młodego Prezentera - fajna sprawa!

           Odnoszę wrażenie, że w Polsce pojęcie kynologa jest ogólnie nieznane, co jest w sumie dziwne, w końcu ogromna ilość ludzi podkresla, że "kocha psy" i je na dodatek posiada. Jak mówię moim znajomym młodym prawnikom, że chcę zostać sędzią kynologicznym - to myślą że to jakaś nowa specjalność w naszym zawodzie (.... :):):) ) Co w takim razie czyni z człowieka kynologa - bo najwyraźniej nie sama miłość? Ciężkie pytanie ogólnie, bo kynologia to oczywiście nie zawód, tylko pasja. Nie ma kierunku studiów, na którym można by się jej nauczyć. Aby zostać kynologiem trzeba po prostu przystąpić do Związku Kynologicznego w Polsce, tam dołączyć do jakiejś sekcji i rozmawiać z ludźmi, którzy całe życie spędzili z psami. Jeżeli ktoś faktycznie się interesuje psami, warto myślę zorientować się gdzie może odbyć jakiś kurs asystencki, bo tytuł asystenta kynologicznego to jakby kolejna stacja w "karierze" kynologa zaraz po zapisaniu się do Związku :). Asystent to taki pomocnik sędziego kynologicznego, ocenia wspólnie z sędzią psy na ringu. Jak już się odbędzie odpowiednią liczbę asystentur, sekretarzowań i gospodarzeń na ringu - wtedy droga wolna do egzaminu sędziowskiego, który jest ukoronowaniem Waszej wiedzy kynologicznej. Warto publikować artykuły w prasie kynologicznej, wydaje mi się że redakcje chętnie wchodzą we współpracę. Jednak nie traktujcie tej branży jako zawód - bo dopiero sędzia otrzymuje wynagrodzenie, do tego czasu to jest naprawde tylko pochłanianie wiedzy i przebywanie w środowisku kynologicznym. 
           Ja w tym poście pragnę zwrócić uwagę młodych ludzi na konkurs młodego prezentera, ponieważ uważam że te dzieciaki, co biorą w nim udział powinny w przyszłości zasilić kadry polskiego związku - co tu dużo mówić to są po prostu właściwe osoby na właściwym miejscu. Konkurs jest organizowany przy okazji wystaw psów rasowych( na każdej międzynarodówce, a na krajówce wedle uznania organizatorów). Podczas konkursu oceniane są umiejętności handlera nie pies pod względem wzorca. Na każdym konkursie dzieci otrzymują punkty, które są w sezonie sumowane i najlepszych 10 osób w finale walczy o tytuł mistrza Polski. Tytuł ten pozwala na reprezentowanie Polski na najbardziej prestiżowej wystawie angielskiej Cruft'sie. Serce mi pęka na myśl, że nikt mi nigdy nie zwrócił uwagi na tak wspaniałą inicjatywę, jaką jest w mojej ocenie ten konkurs. Jeśli jesteś młodą pasjonującą się sportem kynologicznym osobą (9-18 lat)  to twoim obowiązkiem :) jest stanąć w szranki w tym konkursie - to powinien być początek "kariery" dla każdego późniejszego kynologa, doświadczenie, jakie tam dzieci nabywają są nie do nadrobienia w przyszłości. Ostatnio miałam okazję parę razy poobserować młodych handlerów i uważam, że to jest świetna pasja dla dzieciaka, która prawdopodobnie pozostaje na całe życie. Nie da się ukryć że przy prezentowaniu psów wiele osób nie radzi sobie zbyt dobrze, nie ma też zielonego pojęcia o etykiecie ( bo co ich to obchodzi, przyjechali pokazać psa, bo ładny jest). Myślę że nie tylko we mnie te dzieciaki wywołują poczucie niższości - każde z nich lepiej prezentowało by psa niż 99 % wystawców. 

Dla zainteresowanych zamieszczam link, gdzie można poczytać sobie regulamin konkursu.
http://www.zkwp.pl/zg/regulaminy/Regulamin_konkursu_Mlody_Prezenter.pdf

Strasznie żałuje, że nie mam czasu na częstsze i dłuższe notki - ale nauka do aplikacji do zajęcie na pełen etat. Pozdrawiam wszystkich!

czwartek, 28 lipca 2011

Specyfika wystaw psów rasowych.

Podczas niedawnej pogawędki mój niewtajemniczony w świat kynologii kolega wyraził taką sobie opinię: "Bo dla mnie wystawa psów to targowisko próżności, gdzie jedni działacze ZKwP drugich działaczy poklepują po pleckach". Hm.. no i od tego się zaczął spór. Zabolały mnie trochę te słowa bo sama aktywnie staram się uczestniczyć w moim oddziale związku, wiem jak to wygląda od środka już trochę i wiem jedno - nie tak powinni postrzegać postronni ludzie nasz polski ZKwP. To powinna być naprawdę pozytywnie postrzegana instytucja, bo wnosi wiele dobrego. No ale jest jak jest. Prawda taka że przez panujące tu układy i układziki faktycznie czasem słysząc to i owo człowiek może się zrazić. Każdy pilnuje swojego interesu, wybory odbywają się w lekko mówiąc"ustawionej" atmosferze. Do pomocy młodym ludziom zainteresowanym kynologią również się nikt nie pcha... jest jak jest.

Ale zacznę od samych wystaw. Faktycznie uważam, że atmosfera na wystawach jest często nieprzyjemnie psuta przez nadambitnych wystawców przysłaniających pod pięknym uśmiechem gotowość natychmiastowego połamania twojemu psu nóg, gdy stanowi dla nich "ringowe zagrożenie". Podobno znacznie przyjemniejsza atmosfera panuje na próbach pracy psów - tam zupełnie odwrotnie niż na wystawach uczestnicy się wspierają, gdy pieski ładnie przechodzą kolejne zadania. Mam nadzieje że będę miała przyjemność kiedyś samej to ocenić.

Chcę przede wszystkim zająć swoje stanowisko w sprawie zasadności wystaw, bo czasem męczy mnie już komentarz w stylu - targowisko próżności zarozumiałych ludzi, którzy chwalą się swoimi drogimi psami, gdzie sędzia (oczywiscie subiektywny i niekompetentny) ogląda sobie psy i ocenia wg nieokreślonych, tajemnych kryteriów (znaczy po znajomości). 

Wystawa ma słuzyć przede wszystkim dobru hodowli psów rasowych w Polsce. Jest po to aby hodowcy mogli pokazać specjalistom psy które zakupili lub wyhodowali, a eksperci mają ocenić czy te psy spełniają wzorzec i w  związku z czym mogą podlegać dalszej reprodukcji. Chodzi o zachowanie czystości rasy i jej ulepszanie. A to, czego kto tam szuka to już jest inna para kaloszy. 

Osobiście dziwi mnie trochę wystawianie psów przez osoby, które nie chcą reprodukować swoich psów, a na wystawę idą dlatego że mają kupionego rasowego psa no i chyba faktycznie chcą zaprezentować psa w doborowym towarzystwie- a najlepiej wygrać oczywiście. Teoretycznie nie ma nic złego w takim postępowaniu, jednak wydaje mi się, że cel nie zostaje tu spełniony. Z kolei osoby mające zapędy hodowlane po prostu muszą bujać się po wystawach, aby otrzymać odpowiednią ilość tytułów umożliwiających otrzymanie wpisu 'suka hodowlana" (oceny bdb lub doskonałe w tym jedna z międzynarodowej wystawy) tudzież "reproduktor" (oceny doskonałe) w papierach ZKwP.

Dla mnie osobiście najbardziej drażniący są wystawcy którzy robią sobie tournee po całej Polsce, wprowadzają niezdrową atmosferę zazdrości i napięcia, chwalą się na lewo i prawo jakie to oni nei mają doświadczenie i jak to o wiele lepiej było na wystawie w Pszczynie Dolnej niż w Pszczynie Górnej. Rozpoznać ich można po tym, że odkąd wysiadają z samochodu do czasu rozpoczęcia intensywnej pielęgnacji psa upływa niecałe 5 minut. W tym czasie zostaje rozbite również ich małe prywatne miasteczko.

Bardzo fajnie jak ludzie mają taki zdrowy dystans i z uśmiechem potrafią podejść do tego przedsięwzięcia. Pies wkońcu jest przede wszystkim do kochania, a sukcesy podczas wystaw powinny być jedynie miłym dodatkiem uzyskanym w wyniku dobrej zabawy dla psa i właściciela.

Na koniec się pochwalę że dostałyśmy z malutką ocenkę wybitnie obiecującą - także pierwszy mały sukces :)

sobota, 16 lipca 2011

Szkodliwe rośliny.

       Podczas dzisiejszego porannego spacerku wzdłuż rowu wykopanego pod budowę centrum handlowego, która nigdy nie została sfinalizowana spotkałam pewną panią, nasze pieski wdały się właśnie w radosną gonitwę, gdy ja usłyszałam informację która zmroziła mi krew w żyłach, gdyż muszę przyznać, że nikt nigdy nie zwrócił mi uwagi na zagrożenie spowodowane rośliną, zwaną Barszczem Sosnowskiego. Roślina ta zawiera furanokumarynę – substancję która w połączeniu z promieniowanie ultrafioletowym wywołuje paskudne poparzenia, napuchnięte wypełnione osoczem bąble i dla człowieka może skończyć się długotrwałą hospitalizacją dla złagodzeniem skutków martwicy skóry. W miejscach bąbli powstają odbarwienia, gdyż zostaje zniszczony trwale pigment. W Polsce spotykamy też barszcz zwyczajny i Motegazziego, ten zwyczajny jest rośliną pospolitą. Oba są mniejsze znacznie od barszczu Sosnowskiego – jednak też zawierają małe ilości tych toksyn, także generalnie lepiej się trzymać z daleka od nich. Spotykane są w dużej ilości w Beskidach, ale także na każdym podbalkonowym trawniku niestety :/   Obowiązkiem służb miejskich jest zabezpieczenie terenu, na którym rośnie ta paskudna roślina, gdyż stwarza ona realne zagrożenie dla człowieka, a co dopiero dla psa. Dodam jeszcze, że nawet przebywanie w ich okolicy jest niebezpieczne, bo produkują eteryczne toksyny pod wpływem słońca i powodują duszności.

Jak ma się psa to trzeba mieć też oczy naokoło głowy, gdyż nie tylko na trawniku pies może sobie zaszkodzić, ale także w naszym domu czy na działce. Wiele popularnych roślin doniczkowych hodowanych przez nas jest trujące dla psa.
Na działce:
  • krzew ozdobny rododendron – spowoduje biegunki, brak apetytu, kaszel,
  • bluszcz
  • hiacynt
  • hortensja
  • kasztanowiec
  • oleander
  • konwalia
Najgorzej, że są to objawy wielu ciężkich chorób i jeśli się nie zorientujemy że pies zjadł taką roślinę no to lekarz może pokierować swój tok myślenia na manowce i nawet przecież nie można go za to winić. W związku z tym nie będzie podjęte szybkie adekwatne leczenie, co może skutkować uśpieniem zwierzęcia, albo jego zdechnięciem po długim męczeniu się.

Doniczkowe
  • aloes
  • skrzydłokwiat
  • filodendron

Szkodliwe są często pestki niektórych roślin, ze wskazaniem na znane nam owoce. Powodują kłopoty z oddychaniem, zapaść:
  • morele
  • jabłka


poniedziałek, 11 lipca 2011

:)

Mój blog umarł - ale za to zostałam magistrem prawa :P więc coś za coś - niedługo coś napiszę, bo w gruncie rzeczy dużo się dzieje.

Pozdrawiam

niedziela, 19 czerwca 2011

O tym, co pies jeść powinien, a czego nie strawi.

Karmienie psów to oczywiście temat na osobną książkę, ja chciałabym tylko zwrócić Waszą uwagę na pożądane dla psiego zdrowia produkty i te klasyfikowane jako śmieciowe.
1. Karma. Nie trzeba nikomu długo tłumaczyć, że nie ma TANIEGO DOBREGO jedzenia. Zbilansowana karma jest droższa o wiele od chappi czy pedigree. Ja używam akurat Royal Canin, ale w literaturze polskiej i zagranicznej bardzo polecana jest Eukanuba. Dobrych karm jest szeroka gama (nie będę wymieniać bo po pierwsze nigdy nie miałam z nimi do czynienia, po drugie od czego są google i sklepy dla zwierząt :P). Dobrą karmę można poznać po tym że nie znajdziecie jej na półce w supermarkecie tylko musicie się po nią bujnąć do sklepu o profilu zoologicznym :). Oczywiście, jeśli "na podtrzymanie" raz na jakiś czas zaserwujecie swojemu psiakowi chappi to nic mu się od tego nie stanie, jednak trzeba pamiętać że długotrwałe stosowanie tej karmy spowoduje spustoszenie w organizmie Twojego psa. Karma ta ma źle dobrane składniki odżywcze - zamiast z mięsa składa się z przetworzonych kopyt i skóry.... nie ma cudów - jak coś jest tanie to na pewno nie dlatego że producent dba o Twoją kieszeń ( jak nie wierzysz - poczytaj etykietkę parówek z netto - na pewno w składzie nie znajdziesz mięsa :P). Pies po pedigree itp będzie miewał problemy gastryczne, niedobory witamin, szybko zorientujecie się o tym, gdyż mocniej zacznie wypadać sierść. Warto o tym pamiętać, gdyż pięknymi przekonującymi reklamami tej właśnie złej karmy jesteśmy bombardowani na codzień i nikt tam nie mówi o tym, że ta karma jest bardziej szkodliwa niż przydatna.

2. Czeklada. Pies nie może jeść czekolady. I to jest często ignorowany przez nas fakt, wydaje mi się że dzieje się tak dlatego, iż kojarzymy czekoladę z otyłością. Myślimy sobie że skoro damy mały kawałek to przecież pies nam nie utyje. Jednak nie tędy droga. Pies nie może jeść czekolady, gdyż jest dla niego toksyczna - kakao, z którego produkuje się czekoladę zawiera substancje teobromminę. Najwięcej zawiera jej oczywiście czekolada gorzka. Pies nie potrafi przyswajać tej substancji, zalega mu w organizmie zanieczyszczając go, gdyż pies nie jest w stanie jej przetworzyć.  Jest to naprawdę realne zagrożenie - uważaj aby twój pies nie chłapnął ze stołu zostawionego przez Ciebie opakowania czekolady. wyliczono że 15 gramów (paczka ma 100g) czekolady może zabić takiego pieska jak chihuahua. Paczka czekolady dla średniej wielkości psa jes sdawką śmiertelną.

CZEKOLADA JEST ZDROWA DLA CZŁOWIEKA ALE TOKSYCZNA DLA PSA.

3. Jajka, ser biały.  Ser jest pełnowartościowym białkowym pokarmem i można nim nawet zastęować mięso. Z jajkiem trochę ostrożniej postępujmy. Dla szczeniaka świetnym dodatkiem może być żółtko z jajka w formie surowej lub ugotowanej - jest to full zestaw wszystkiego co organizmowi potrzeba do szcześcia,, jak na przykład lipidy. Ale nie za często 1-2 razy w tygodniu. Doskonałym źródłem wapnia jest skorupka z jajka - ale przetrzyj ją dokładnie żeby nie poranić przełyku pieska.

NIGDY NIE PODAWAJ PSU SUROWEGO BIAŁKA - NISZCZY WITAMINY Z GRUPY B W ORGANIZMIE.

4. Mięso. Nie podawaj psu smażonego mięsa, a już na pewno nie polewaj psiej karmy  wysmażonym tłuszczem "dla smaku" - uszkadza wątrobę, może doprowadzić do rozstroju żołądka. Bezpieczniej jest podawac psu mięso gotowane, jeśli dajesz surowe to upewnij się że jest świeże. Nie podawaj psu narządów - płucek, nerek, serca - gdyż zawierają szkodliwe dla psa fosforany, tylko mięso z polędwicy, karkówki itp.

5. Kości. Cielęce i wołowe są dozwolone raz na jakiś czas, a w zasadzie to nawet bardzo wskazane- w końcu to naturalne źródło wapnia. Wieprzowe nie bo są za twarde i mogą tamować jelita, w konsekwencji doprowadzić do skrętu jelit niebezpiecznej dla życia psa. Kości z kurczaka tez są złe bo rozpadają się na ostre igły i mogą uszkodzić układ pokarmowy psa. Generalnie uważam że podawanie kości jest dla ludzi o mocnych nerwach bo prawda jest taka że zawsze mogą stanąć psu w gardle i spowodować niepotrzebną tragedie. A jeszcze dodam, że kości cielęce kupowane w supermarketach są często czyszczone jakimiś detergentami czy czymś tam, żeby ładnie wyglądały. Nie polecam też jakichś takich mieszanek dla psów - są to skrawki mięs często obłożonych przyprawami podrażniającymi układ pokarmowy naszego psa i nie zawsze świeżymi. Mięso mielone z kolei jest siedliskiem szybko namnażających się bakterii więc świeżo kupione podawać trzeba natychmiast.

6. Orzechy włoskie. Przeczytałam że powodują wzrost flory grzybiczej układu pokarmowego. NIE.

7. Pamiętaj, aby w misce znalazły się jakieś ugotowane warzywka np marchewka, bo zawierają błonnik, który usprawnia układ pokarmowy psa ( i nasz też! ;>). A jak nie dasz to podje sobie trawki i też będzie dobrze :P
Buraki. Są bogate we fruktooligosacharydy, czyli rodzaj umiarkowanie fermentującego włókna będącego pożywką dla pożytecznych szczepów bakteryjnych zasiedlających jelita, zapobiega rozwojowi szczepów chorobotwórczych bakterii.

8. Leki przeciwbólowe. NIE - paracetamol jest toksyczny!Nie podawaj psu ludzkich leków bez konsultacji z wetem.

9. Czosnek i cebula - zawierają substancje, która niszczy czerwone krwinki, co prowadzi dalej do anemii.

10. Grzyby - nie! Bo sie nauczy i będzie wsuwać jakieś trujące muchomory czy purchawy rosnące pod balkonem.


poniedziałek, 13 czerwca 2011

Syndrom Napoleona.

Małe psy są wśród nas :) Szczerze powiem, że nigdy wcześniej nie pomyślałam, że wielkość psa robi jakąś specjalną różnicę. Mój bokser należał do psów średniej wielkości, bostonka jest zdecydowanie mała, więc jest skala porównawcza. Wszystko wygląda inaczej. Człowiek chodzi po mieszkaniu patrząc pod nogi - czy aby nie zaplącze się gdzieś i na nią nie nadepnie, wsypuje do miski małą garstkę karmy i zastanawia się czy nie dostanie skrętu kiszek, wywróci się popchnięta w zabawie to nerwowo obmacuje się ją, czy aby wszystkie kości pozostały w jednej części, patrzy się też uważniej zanim usiądzie się na fotel. Są też lepsze strony - galeria handlowa? Czemu nie - pod pachę i można iść razem :) Podwórko, na które pies ma zakaz wstępu - idealne, można przysiąść i udawać matkę z dzieckiem :P Masz wrażenie, że zasady dotyczące właścicieli psów "godnej" wielkości przestają Cię jakoś obowiązywać.

Zawsze uważałam, że najpopularniejsze małe pieski Yorki są absolutnie nieznośne, gdyż robią wszystko na co tylko mają ochotę, jazgoczą nieustannie i szarpią się do butów przechodniów, rowerzystów itp. Rzadko widzę też te pieski spuszczone ze smyczy, tak jakby właściciel absolutnie nie był pewien tego czy panuje nad swoim maluchem. Teraz już wiem że wynika to z faktu że małe pieski rozwijają niesamowite prędkości...
Wydaje mi się, że większość problemów z małymi pieskami wynika z faktu, że ludzie sami je ignorują - przynoszą do domu a one żyją własnym nieokiełznanym życiem - bo przecież po co szkolić takiego malucha, co on może narozrabiać. Okazuje się, że może dużo - taki rozjuszony maluch potrafi dokonać zniszczeń podobnych w skutkach do przejścia tornada :)

Ale o co chodzi z tym syndromem Napoleona? Otóż mówi się  o nim w odniesieniu do ludzi, jednak ja postuluję, aby odniesienie takie stosować do zwierząt, gdyż pasuje im o wiele bardziej. W przypadku ludzi teoria ta jest już stopniowo obalana przez kolejne badania. Jak wiemy Napoleon był nienazbyt imponującej  postury człowiekiem, ale przy tym był wspaniałym reformatorem, charyzmatycznym przywódcą, a w opinii niektórych tyranem i agresorem.... Te cechy też weszły do charakterystyki syndromu Napoleona. Mali ludzie w przytoczonej teorii mają niższe poczucie wartości, bardziej muszą się starać aby utrzymać swoje dobre samopoczucie i dobrą ocenę swojej osobowości, ponieważ muszą bardziej się starać, aby zasłużyć na respekt ze strony innej osoby. Często też efektem tych starań jest nadmierne zwracanie na siebie uwagi. Ludzie wysocy w pierwszym kontakcie są uważani za bardziej kompetentnych, rozgarniętych i godnych zaufania, co oczywiści zmienia się wraz z zapoznaniem bliższym tej osoby. Wtedy już postrzeganie jest po prostu obiektywne i właściwe, jednak wiele niskich osób żywi podświadomie urazę do osób, które w pierwszym kontakcie potraktowały je ignorancko. Zatem gdy mówimy o syndromie Napoleona u ludzi, w dużej mierze chodzi tu o ich  emocje związane z odbieraniem przez nich swojej rzeczywistości. Ludzie niżsi byli do niedawna uznawani za prowodyrów bójek - jednak jak pokazują nowe badania to wysocy męzczyźni szybciej tracą cierpliwość. Tłumaczy się to zjawisko tak, że gdy widzimy niskiego pojedynkującego się człowieka to po prostu właśnie jego wzrost przykuwa naszą uwagę rozważamy to i dochodzimy do wniosku że pewnie chce nadrobić swój wzrost natrętnym, agresywnym zachowaniem.

O ile zatem syndrom Napoleona nie do końca jest stosowny do charakteryzowania ludzi, o tyle w świecie zwierząt chyba może sprawdzić się całkiem nieźle przeprowadzono nawet pojedyncze eksperymenty i stwierdzono że mniejsze mieczniki atakują częściej niż większe, ale też prawie nigdy ich nie zwyciężają. W świecie zwierząt wszystko jest prostsze, bardziej przewidywalne. 

Wracając do psów uważam, że małe psy są naprawdę dzielne. Muszą stawiać czoła światu który patrzy na nie z góry - wszystko jest większe, a jednak one znalazły świetny, przebiegły sposób na to, aby kręcił się wokół nich - urok osobisty:) Nikt się ich nie boi, zatem znajdują się w centrum zainteresowania, każdy pragnie ich dotknąć, ale nikomu nie chce się szorować za nimi na kolanach po podłodze i co się wtedy dzieje? Bierzemy je na ręce. Teraz już z najniższego szczebla są na o wiele wyższym poziomie niż inne psy - teraz to one patrzą z góry na świat (i w dalszym ciągu są urocze - a złe duże psy są odganiane najczęściej, żeby nie straszyły małego słodyczka :P).

Ja staram się brać małą na ręce  tylko jeśli jest to konieczne, nie za często w każdym razie. Mam nadzieję zapoznawać ją z dużymi psami (ale narazie takiego jeszcze nie spotkałyśmy :P). Wydaje mi się, że najgorsze co można zrobić to pośpiesznie brać na ręce malucha, gdy zbliża się pies i popadać w ucieczkę, jak robi wiele osób. No i cóż więcej - korygować złe zachowania tak samo jak większych psów konsekwentnie. Jednym słowem postuluję o równouprawnienie małych i dużych psów! Jeśli nie będziemy dla nich dobrymi przewodnikami stada wyrosną z nich mali Napoleonowie, którzy zawładną Waszym domem.

Mały nie znaczy nieszkodliwy! 
Pozdra

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Mamo, tato - kupmy sobie wilka!

Jako że jestem  w maksymalnym stresie, związanym z oczekiwaniem na wynik ostatnich egzaminów, które nie poszły mi zbyt dobrze postanowiłam wysmarować jakąś notkę, aby nie myśleć o jutrze. W moich nogach drzemie sobie Majeczka, która z każdym dniem sprawuje się coraz lepiej (już mogę usiąść i zająć się sobą przez chwilę:P). Jak zwykle tematów w głowie mam kilka ale może zajmę się tym, który zainteresował mnie już jakiś czas temu, mianowicie o zastanawiającej mnie modzie na posiadanie psów mających silnie ugruntowany pierwotny instynkt i wygląd wilka, a także innych drapieżnych zwierząt z grupy psowatych. Do grona domowych pupili dołączyły wilczaki, szakale, krzyżówki psów dingo oraz na przykład śpiewający pies z Nowej Gwinei, który nawet został uznany przez United Kennel Club (UKC), który jest przecież druga największą organizacją kynologiczną na świecie.

Zarówno wilk, jak i pies dingo mogą krzyżować się z psami domowymi, w wyniku czego rodzi się płodne potomstwo. Sytuacja obu jest nieco inna, gdyż o ile wilk pozostał dzikim psowatym, o tyle dingo jest jedynie wtórnie zdziczałym psem domowym. Cechą zdecydowanie różniącą oba psowate jest fakt, że u psa dingo obserwujemy, iż reaguje na ludzkie sygnały, rozpoznaje gesty.
Jak się okazuje znalazły się osoby, które uważają, iż posiadanie w domu dzikiego psa jest trendy i robi wrażenie. Oczywiście wiele osób jednocześnie nie bardzo zdaje sobie sprawę, ze można rozpatrywać psychologię naszego psa domowego na podstawie psychologii stada wilczego, ale rozpatrywanie psychiki wilka w oparciu o nasze doświadczenia  z psami domowymi będzie zgubne - bo to pies domowy wyewoluował z wilka a nie na odwrót... Różnicę miedzy nimi najlepiej określa wierszyk Jean de la Fontaine'a (naśladowany później przez Adama Mickiewicza) pt "pies i wilk". Zaczerpnełam stamtąd często przytaczany cytat powiedziany przez wygłodniałego wilka zdziwionego tym że pies zgadza się na ograniczenie jego wolności w zamian za dawane jedzenie:

"Lepszy w wolności kęsek lada jaki
Niźli w niewoli przysmaki"(Mickiewicz) lub

"- Przywiązują! zakrzyknął wilk. - A więc nie biegasz swobodnie, gdzie tylko zapragniesz?
- Nie zawsze, ale jakie to ma znaczenie?!
- Dla mnie to znaczy więcej niż wszystko inne w świecie. I za tę cenę zostawiam ci twoje jedzenie, a nawet największe skarby."
No właśnie  - przywiązują. A teraz pytanie, co się dzieje, gdy zamyka się takiego dzikiego psa w domu/ na podwórku:
1. Dzikie psowate to zwierzęta terytorialne - sądzę że wprowadzenie jakiegokolwiek zwierzęcia/obcego człowieka może skończyć się źle. Po terytorium wilka nie można sobie łazić jak tylko nam się podoba.
2. Karmienie psowatego karmą dla psów skończy się dla niego tragicznie, bo układ pokarmowy psa domowego mocno się rożni od mięsożernego dzikiego zwierzęcia.
3. Śmiem twierdzić że skoro zwykły York jest w stanie zdominować całe rodziny z wielkim sukcesem, tym bardziej zrobi to tak silny psychicznie dziki psowaty - niebezpieczna może się okazać każda próba wymierzenia mu kary, skorygowanie go - bo o ile York nie jest aż tak przywiązany to pozycji przywódcy, o tyle w stadzie wilka hierarchia jest ponad wszystkim - próba zamachu na przywództwo przewodnika stada spotyka się z surową reakcją - nie zdziwiłabym się gdyby człowiek został zakładnikiem własnego psa.
4. Nawet nie wyobrażam sobie zniszczeń jakie poczyni nasz dziki zwierz gdy zamkniemy go w domu samego - co jak co, ale przemierzanie terytorium to podstawa bytowania watahy - patrolować ją znaczy przetrwać na swoim terenie( pies zrobi zatem wszystko aby wydrzeć się z zagrody).
5. Chodzenie na smyczy - blahahahahaha
(wspomniałam że to Amerykanie gustują szczególnie w tych wilczych hybrydach?? :P)
6. Myślę, że można przygotować od razu sporą kwotę na odszkodowania, które będziemy płacić właścicielom wielu pożartych puchatych małych piesków "upolowanych w ferworze burzących się hormonów".
7. Przytulanie, mizianie i długotrwałe głaskanie skończy się dotkliwym pogryzieniem spowodowanym agresją wywołana przez atak paniki zwierzęcia - zbyt długi kontakt fizyczny ( nie daj boże z obcym człowiekiem!) jest niepożądany.
8. Czyszczenie uszu, kąpiel - blahahahahahahahahahahahahahaahahahhahahaha

Uważam, że trzymanie takiego psa jest zawsze zagrożeniem dla osób trzecich, nie mówiąc już o zwierzętach. Nawet jeśli osoba ma szeroką wiedzę na temat rasy to trzeba zwrócić uwagę że nie ona jedna będzie miała z tym psem do czynienia, oczywiście możemy założyć sytuacje idealną, że będzie żyć sama bez dzieci, rodziny, przyjaciół zapraszanych do domu - tylko nie wiem czy tak się da i czy naprawdę warto rezygnować ze wszystkiego żeby mieć dzikie zwierze w domu... którego jeszcze będzie budzić w nas samych grozę jak dobrze pójdzie :P

Temat jak zwykle jest rozległy, ale wydaje mi się właściwe jeszcze rozróżnić jednak wilczaki od reszty dzikich bestii :), gdyż Wilczaki Czechosłowacki i holenderski Saarlooswolfhond, mimo ze przypominają wilka wyglądem, to charakter ich jest już niejako utemperowany i selekcjonowany pod względem użytkowości i współpracy z człowiekiem (służą jako psy przewodnicy!). Nazywane są często psami rodzinnymi - co tylko potwierdza zanik dzikich instynktów u tych psów. Ciekawa jest historia czeskiego wilczaka, który jest krzyżówką wilka i owczarka niemieckiego (celem było ulepszenie wytrzymałości, węchu oraz stróżujących predyspozycji owczarka). Niestety okazało się, że psy wykorzystywane w straży granicznej zbyt mocno przywiązywały się do jednego właściciela, a gdy strażnik się zmieniał traciły całkowicie swoją użyteczność - pewnych konsekwencji naszych manipulacji naturą nie da się przewidzieć.

Jeśli chodzi o prawdziwego wilka, to wydaje mi się, że jest to gatunek ginący i każde postępowanie z nim jest dokładnie uregulowane rozporządzeniami Ministra właściwego do spraw ochrony środowiska, gatunek ten znajduje się także na liście CITIES (zamieszczonej w Konwencji o handlu ginącymi gatunkami) w związku z tym dobra wiadomość dla wszystkich przyszłych właścicieli wilków - nie musicie tak się głowić co trzeba zrobić, żeby dostać wilka i czy zmieści się w kawalerce - wszystko łącznie z przestrzenią którą trzeba mu zapewnić znajdziecie w prawie :).

Rozporządzenie Ministra środowiska z 16 kwietnia 2003 (załącznik do nr 99, poz. 916 z 4 czerwca 2003) dotyczące minimalnych warunków przestrzennych i hodowlanych dla przetrzymywania zwierząt oraz warunków niezbędnych dla prowadzenia reprodukcji poszczególnych gatunków lub grup zwierząt.

Okazy tych dzikich zwierzaków trzeba zdobyć w odpowiedniej procedurze tylko z rąk uprawnionego pośrednika, okaz musi być zarejestrowany, a właściwy do prowadzenia rejestru jest starosta (nuuuuuudy:P)

Wspomniałam wcześniej o śpiewającym psie z Nowej Gwinei, jest to rasa należąca do psów pierwotnych, blisko spokrewniona z psem dingo, również wyhodowana przez człowieka z upływem czasu po prostu zdziczała. Pieski te mają dosyć kocie ruchy o co charakterystycznego można o nich powiedzieć to to że umieją chodzić po drzewach dzięki specjalnie wykształconym łapkom. Rasa ta została nawet zaakceptowana przez UKC. Z niezbyt wiarygodnego źródła (ale zawsze jakieś!) wiem że jest około 100 zarejestrowanych udomowionych osobników tej rasy na całym świecie.

Jeśli chcesz poznać przedsmak tego, jakby ci się współegzystowało z dingo zacznij od ras psów, które przecież zostały wyhodowane z nich właśnie. W Polsce już bez większego problemu można znaleźć na pewno jakaś hodowle Australian Cattle Dog czy też Australian Stumpy Tail Cattle Dog. Jeśli chodzi o ACD to są długowieczne - zanotowano, że pies tej rasy żył 29 i pół roku! Psy tej rasy mają na tyle dużo krwi dzikich psów australijskich, że na pewno Was nie rozczarują swoim charakterkiem. A jeśli mimo wszystko chcecie dingo to podobno czasem w zoo są wyprzedawane.

Robi sie późno więc czas kończyć posta, szkoda bo pewnie wiele jeszcze możnaby tu napisać...
Chcielibyście mieć dingo na swojej kanapie :D ?

piątek, 3 czerwca 2011

Mam w domu "potwora" :)

Przyszedł ten dzień, którego oczekiwałam już od ponad miesiaca. Wczoraj dołączyła do nas nowa członkini naszej rodzinki  - Maya (wcielenie jakiejś diabelskiej energii - niech nie zwiedzą Was pozory!). Jest u mnie niespełna 24 godziny, aa po prostu ledwo żyję (głownie ze stresu, że coś sobie zrobi).

Pierwszą przypadłością jaka wzbudziły we mnie pewien lęk była czkawka (krótkotrwała na szczęście!) - no ale zasięgnęłam trochę info i okazuje się że nie ma się raczej czym martwić, gdyż u szczeniaków ( do roku życia nawet)  to dosyć normalne - zachłystują sie po prostu powietrzem, gdyż chcą zrobić 5 rzeczy naraz i nazbyt się ekscytują różnymi sytuacjami.

CZKAWKA U SZCZENIAKA TO NIC STRASZNEGO ( ALE ZWRÓĆ UWAGĘ CZY MALUCH NIE NAJADŁ SIĘ JAKICHŚ NIEPOŻĄDANYCH SUBSTANCJI LUB CZY NIE MA ROBAKÓW - TO TEŻ MOGĄ BYĆ POWODY!)

MASAŻ BRZUSZKA POWINIEN ROZWIĄZAĆ SPRAWĘ.

Kolejnym niepokojącym zachowaniem jest, że młoda gryzie sobie łapki, tak lekko wprawdzie - mam nadzieje ze to kwestia za długich pazurków, nie stresu, niektóre faktycznie trzebaby podciąć, więc będę musiała się tym zająć chyba.

Przyznam, że nie pamiętam w ogóle czasów, kiedy moja poprzednia suka była szczeniakiem ( bo sama byłam szczeniakiem). Nie wiem zatem na ile zachowania Mayki są normalne... strasznie też przeżywam każdy jej oddech czy dźwięk, który wydaje.
 Ogólnie mam wrażenie, że jest jej ciągle zimno, w ziemie bez kubraka się nie obejdzie, optymalnym miejscem jest dla niej przestrzeń pod kołdrą :P w zasadzie w ogóle nie musi tam być powietrza :P

Głowię się również nad rozwiązaniem sytuacji jej spania - póki co wygląda to tak, że zasypia tylko wtulona we mnie/opcjonalnie mamę, tatę. Póki co myślę że to bierze się z tego, że wcześniej przebywała ciągle ze swoja mamuśką, ale zdaje sobie jednocześnie sprawę z tego, że trzeba tą pępowinę stopniowo przeciąć w najbliższej przyszłości, gdyż będzie to preludium do problemów z pozostawianiem jej samej w domu.

Młoda jest dosyć dzielna, ładnie chodzi na smyczy (ringówce! - jestem zachwycona). W zasadzie ma na szyi tylko taką luźna pętlę i sama idzie lekko wodzona tym sznureczkiem. Ładnie reaguje na moje "tszyyyyt", którym staram korygować sięjej złe zachowanie.

Martwi mnie nieco, że ma nawyk podnoszenia wielu śmieci, roślinek, drewienek, które znajduje na swojej drodze - obawiam się że coś zeżre niedobrego ( na tszyyyt wypuszcza z pyska, więc liczę że jakoś damy radę się tego oduczyć).

Ogólnie posiadanie szczeniaka jest dość stresujące dla mnie, bo czuję, że to wielka odpowiedzialność (nie wyobrażam sobie jak musi wyglądać wychowywanie niemowlaka!).
Ale...jak to moje szczenie pachnie....aż nie chce się go odkładać..:)

poniedziałek, 23 maja 2011

Klonowanie psów - poznajcie Snuppiego :)

Szukając informacji na zupełnie inny temat, znalazłam (w mojej ocenie) ciekawe artykuły, które natchnęły mnie do napisania tego posta. Możliwe, że wszyscy dawno już o tym słyszeli - ale może okaże się, że i Wy dowiecie się teraz czegoś nowego. Chciałabym w przyszłości zdawać egzamin asystencki i w związku z tym musiałam trochę zainteresować się genetyką, mimo iż przeczy to trochę z moim jakże humanistycznym wykształceniem. Generalnie genetyka nie należy do tematów łatwych nawet dla osób w tym kierunku się kształcących, w związku z czym muszę sobie wszystkie fakty z tej tematyki rozkładać na części pierwsze. Najprzyjemniej przyswajalne są oczywiście ciekawostki,
a jakoże nasza znajoma blogerka  Bayoo :) jest szczęśliwą posiadaczką Afgana to nie mogłam pominąć milczeniem faktu, iż pierwszą sklonowaną rasą jest właśnie Chart Afgański, a stało się to 3 sierpnia 2005 r.( w 8 lat po sklonowaniu owieczki Dolly). Dokonał go zespół koreańskich naukowców pod kierownictwem Wu Sook Hwanga z Uniwersytetu w Seulu. Pierwsze dwa pieski urodziły zastępcze matki Labradorki - przeżyło jedno szczenie, gdyż drugie zdechło w wyniku powikłań zapalenia płuc, jemu właśnie nadano chlubne imię Snuppy ( skrót od Seul National Uniwersity Puppy). Hwang - który urósł do rangi bohatera narodowego pogrążył się, gdyż w 2006r. został oskarżony o defraudacje  pieniędzy i oszustwo w badaniach nad klonowaniem ludzkich zarodków - tylko Snuppy był wynikiem rzetelnych badań naukowych.

I teraz uwaga! genetyczna ciekawostka na dziś: "psie komórki jajowe potrzebne do klonowania  są uwalniane z jajnika do jajowodu na wcześniejszych etapach rozwoju niż u innych ssaków."

PSY SĄ UWAŻANE ZA JEDNE Z NAJTRUDNIEJSZYCH DO KLONOWANIA SSAKÓW.

Klonowania dokonano metodą transplantacji jąder komórkowych pochodzących z komórek ucha psa do  niezapłodnionych komórek jajowych, z których usunięto ich własne jądra. Przy stosowaniu  tej metody często czytamy o użyciu komórek z ucha psa, gdyż jak się okazuje jest to miejsce występowania najliczniej fibroblastów - komórek właściwych tkanki łącznej możliwych do hodowli i namnażania " in vivo".
Badacze sklonowali również czarną Labradorkę o imieniu Marine - która z 92% skutecznością wykrywała raka jelita grubego. Naukowcy zauważyli też świetne wyniki w wykrywaniu czerniaka skóry przez psy. Najlepiej sprawdzają się w tym Labradory i Portugalskie Psy Wodne.

PSY MAJĄ WĘCH OKOŁO 1000 RAZY BARDZIEJ CZUŁY NIŻ CZŁOWIEK.

W 2008 r. tą właśnie metodą sklonowano po raz pierwszy na skale komercyjną psa pewnej Amerykanki amerykańskiego pitbulla uratowanego przez nią ze schroniska (rasa nie jest uznana przez FCI) - pies ten uratował jej niegdyś życie, stając w jej obronie podczas ataku mastifa. Klonowanie udało się aż za dobrze Pani  Bernann doczekała się aż pięciu kopii swojego obrońcy:) Przyjemność taka kosztowała ja 50 000 dolarów i jest niejako ceną promocyjna, gdyż początkowo szacowana była na 150. 000 - ta "obniżka" ma być niejako zachęta dla kolejnych zdruzgotanych odejściem swoich psów właścicieli.

Komercyjne klonowanie psów wykorzystano tez przy namnażaniu psów wykorzystywanych w Korei przez służby celne - zapotrzebowanie na psy wykrywające substancje wybuchowe jest ogromne w związku z jakże realnym zagrożeniem terrorystycznym.
Z technicznego punktu widzenia sklonowanie naszego pupila jest możliwe już dziś - pytanie wciąż aktualne pozostaje tylko czy nas na to stać? Jaka by ta odpowiedź nasza nie była, prawda jest, że do koreańskich naukowców już ustawiła sie długa kolejka chętnych - pierwszeństwo mają jednak klony użytkowych psów służących ukochanej demokratycznej republice! Trzeba zaznaczyć, że możliwości nie są nieograniczone - w 2006 r. naukowcy twierdzili że są w stanie wyprodukować 30 psów, na 2010 r. hucznie zapowiadali że możliwe będzie zwiększenie tej liczby nawet do 200.

W 2009r. opracowano nowa metodę klonowania - z wykorzystaniem tkanki tłuszczowej. Naukowcy tłumaczą że komórki te są bardziej podatne na zabieg transplantacji - skuteczność wzrasta nawet o 20 %, czyli przy wcześniejszej 25 % -owej skuteczności brzmi to całkiem obiecująco dla potencjalnych klientów.
 Co sądzicie o sklonowaniu sobie własnego pupila ( przy założeniu że macie jakieś 150 000 zł na zbyciu- bo tyle to chyba jakoś wyjdzie)? Wierzycie, że zwierzę będzie dokładnie takie jak przedtem?

Ja uważam, że nawet najkochańszego psa nie sklonowałabym - bo to zabiera chyba trochę radości z naszego życia, tego nieznanego, które oferuje nam nowy zwierzak. Śmierć jest częścią naszego życia więc powinniśmy to uszanować. Oczywiście skoro technika daje nam takie możliwości powinniśmy z nich korzystać i zachować do klonowania komórki wszystkich ras psów - żeby kiedyś mogły pomóc na przykład w odtworzeniu ginącej rasy albo w zachowaniu pewnych użytkowych, wybitnych, niezbędnych cech danego zwierzęcia. Z drugiej strony wszystko jest dla ludzi - jeśli kogoś na to stać czemu nie... pewnie sama nie odmówiłabym gdyby ktoś mi zaoferował z powrotem moją sunie..

Biotechnika mknie do przodu nieubłaganie, pomyśleć że wszystko zaczęło się od eksperymentów na psim kle...

czwartek, 19 maja 2011

Cesar Millan - lekarz psiej psychiki?

Oglądacie Zaklinacza? Na początku powiem, że moja przygoda z Zaklinaczem psów rozpoczęła się najzwyklej w świecie :P - włączyłam National Geographic i obejrzałam jeden odcinek, drugi no i podobał mi się coraz bardziej. Uzależniłam się totalnie i chętnie oglądam kolejne odcinki po dziś dzień. Urzekła mnie postać Cezara jako człowieka, który spędził z psami tyle czasu, że oddaje ich mimikę w tak bezbłędny  i jednocześnie przezabawny sposób. Oglądanie oglądaniem  - wiadomo, program ma wysoki budżet, stoi za nim ogólnoświatowy megapopularny kanał tv, w związku z tym widzowie muszą dostać to czego pragną - trochę wrażeń, trochę edukacji no i oczywiście humor i pozytywny przekaz. Program wydaje mi się, że spełnia te wszystkie kryteria.
Sięgnęłam również po pierwszą książkę Cezara no i przeczytałam jednego wieczora ( szału nie robią - już lepiej obejrzeć program, bo Cezas na okrągło powtarza to samo - stay calm, assertive and balanced :))
Moje zainteresowanie jego osobą doprowadziło do tego że postanowiłam poczytać o nim, jako o człowieku i generalnie wygooglować trochę info o nim :) - no i się zaczęło. Szczerze powiem że zdziwiła mnie fala krytyki, którą przeczytałam w internecie na jego temat. Zastanowiłam się nad merytorycznymi wypowiedziami zarówno polskich, jak i zagranicznych internautów. Zarzuty zwolenników pozytywnego szkolenia psów dotyczą głównie stosowanej przez niego metody przywództwa. Cezara krytykuje się za stresujący sposób oswajania zwierząt z ich lękami, wielu internautów oskarża go niemalże o okrucieństwo - ale jeśli ja miałabym wyrazić swoje zdanie na ten temat to wydaje mi się, że to duża przesada - fakt, rozumiem, że te jego praktyki, polegające często na rzuceniu psa na głęboką wodę, czyli konieczność stawienia czoła lękowi może wydać się wyczulonym osobom nieco nazbyt stresująca dla psa, mogą nieco przytłaczać - jednak mi się wydaje że ważny jest też efekt końcowy - mianowicie przyjęcie przez psa określonego stanu rzeczy za normalny i bynajmniej (przynajmniej na wizji) pies jest zadowolony - odzyskuje równowagę umysłu, traci dawną niepewność. Najważniejsze jednak jest to, z jakimi psami Cezar nieraz pracuje - takimi, które nie dostały pomocy ani od treserów ani od behawiorystów. Nawet jeśli nie zgadzamy się z niektórymi praktykami Cezara, uważam, że trzeba mu oddać to, iż wniósł jedną dobrą rzecz do naszego życia - mianowicie zwrócił naszą uwagę i rozpowszechnił konieczność zrozumienia psiej psychologii - wiadomo, że nie odkrył Ameryki swoimi przemyśleniami - jednak moc telewizji jest większa niż specjalistycznych poradników kynologicznych. I jeśli dzięki temu ludzie mogą niechcący oglądając telewizję dowiedzieć się o tym, że ich pies nie jest np ich dzieckiem/ zabawką -  to ja się cieszę, że ten program istnieje. Tak a propos tych amerykańskich sposobów postrzegania psa to dodam taka dygresyjkę, że najśmieszniejsze są wypowiedzi właścicieli w stylu:

"Cezarze, oglądaliśmy wszystkie twoje programy, ale nie wpadliśmy na to, że trzeba wyprowadzić psa na spacer ." :P

Myślę że program uczy tez odpowiedzialności w dobieraniu psa, pokazuje jak ważne jest aby rehabilitacja porzuconych często psa odbywała się już na etapie pobytu psa w organizacja ratujących zwierzęta (gdzie u nas jest miejsce na takie działania :( organizacje pożytku publicznego ledwo wiążą koniec z końcem).
W związku z emisją programu Cezara w Ameryce wzrosła liczba pogryzień przez psy ( takie są badania) - to również jest zarzucane Millanowi - tą kwestię zrzuciłabym jednak na poziom intelektualny Amerykanów  - którzy jak uczy doświadczenie miewają czasem problemy z odróżnieniem tego co widza w telewizji od tego, co jest możliwe do spełnienia w rzeczywistości :P

Chciałam jeszcze powiedzieć, iż mimo że jestem wielce wyczulona na dobre traktowanie zwierząt to zanim nie poczytałam forów internetowych nie uderzyło mnie nigdy jakoś specjalnie żeby Cezar źle traktował zwierzęta w czasie programu - jego praktyka wydaje mi się podobna trochę do dwóch róznych podejść do dzieci: jedni mówią że jeśli dziecko się czegoś boi to powinno stawić czoła lękowi, inni że ok - skoro się boi to trudno nie musi przecież np latać samolotem skoro się boi wysokości. Kto ma racje? Nie wiem, wiem tylko że zarówno człowiek z lękiem wysokości, który skoczy z bungee może do końca życia mieć koszmary z tym związane, jak i mogę sobie wyobrazić taką sytuację, w której  zalękniony człowiek może do końca życia czuć się niespełniony/gorszy/słaby gdyż zabrakło mu siły żeby stawić czoła lękowi - sytuacje są różne, a Cezar dobrą metoda czy nie pomógł setkom psów, które pewnie zostałoby uśpione. A jeszcze dodam że wydaje mi się iż Cezar pracuje często z przypadkami tak zdewastowanych psychicznie psów, którym żadne metody pozytywne nie mogą pomóc - bo to nie ten poziom! Ile można ignorować psa który jest tak wystraszony, że chciałby się schować przed samym sobą... Wydaje mi się że przy skrajnie zniszczonych psychicznie psach metody pozytywne nie mają racji bytu - nie dlatego że są złe tylko dlatego, że nie po to je wymyślono by zajmować się takimi przypadkami. Metody pozytywne są w 100 % skuteczne wobec psów naszych domowych, kochanych, hodowanych - wszyscy popełniamy  błędny, które czasem moga doprowadzić do pewnych złych, niepreferowanych zachowań - ale te zachowania wymagają jedynie korekcji.

Na koniec pragnę powiedzieć, że nie chcę aby ten post był odebrany jako pean na cześć Cezara Millana, ale bardziej jako protest na absolutną, bezwzględną krytykę skierowaną w stronę jego metody - bądźmy obiektywni i oddajmy mu czasem to, że wiele wniósł w dziedzinie świadomości ludzi o obcowaniu z psem, ja osobiście byłabym mu wdzięczna tez za zwrócenie mojej uwagi na to jak wielkie znaczenie ma moje zachowanie na psychikę psa i jak wiele złych zachowań psa bierze się tylko i wyłącznie z winy jego własnego właściciela.

Kończąc ponownie:) dopiszę jeszcze, zabawną anegdotę z życia Cezara - mianowicie w zeszłym roku się rozwiódł ze swoją wieloletnią żoną Ilusion, którą czasem  mogliśmy oglądać w Zaklinaczu, która uargumentowała swoją decyzję tym, że miała dość tego, iż Cezar spędzał większość czasu chodząc po mieszkaniu na kolanach, szczekając i obwąchując swój tyłek, pomieszkiwaniem 74 psów w ich mieszkaniu. Najbardziej wkurzała ją jednak obsesja Cezara na punkcie kosmetyków do twarzy:) - Cezar większość czasu, który nie spędzał z psami spędzał medytując w maseczce na twarzy :P:P
Tym pozytywnym zabawnym akcentem zakańczam wpis i wszystkich i pozdrawiam!

uffff....

W związku z pojawieniem się tematu Victorii Stillwell w komentarzach, dla chętnych jeszcze zamieszczam link, gdzie można aktualnie obejrzeć jej program (bo nie jest to łatwe, żeby go znaleźć jak zauważyłam :P Zdaje się, że reklamowali ją też niedawno na animal planet (albo HD), kiedyś odcinki były też dostępne na www.vod.onet.pl - ale nie udało mi się za bardzo już ich tam znaleźć teraz).

http://www.veoh.com/watch/v1090245qEpfrdbG/imotd

niedziela, 15 maja 2011

Ringówki, łańcuszki, żmijki i inne takie :)

W ramach prowadzonego przeze mnie wywiadu środowiskowego na potrzeby artykułu napiszcie czy mieliście do czynienia z którąś wersją ringówek podczas wystawiania Waszych psów i jakie macie spostrzeżenia na ich temat.

Modlę się o dłuższą chwilkę, żeby wpisać jakiś nowy post, ale trzeba bronić pracę magisterską!

sobota, 7 maja 2011

Czas na poszerzenie horyzontów

Tak sobie czasem myślę, że my tu w Polsce jesteśmy nieprzygotowani wciąż na spełnione życie z psem. Nie mamy kompletnie zaplecza do tego, aby zadbać o psychikę swojego psa. Mam na myśli, że często w ogóle nie przykładamy wagi do tego, aby nasz pies miał swoich psich przyjaciół, aby mógł z nimi beztrosko zabawiać się na zielonej łące... no tak, bo to jeszcze łąka zielona byłaby potrzebna.

Nie poświęcamy naszym pupilom wystarczająco czasu na spacerach i uwagi - pędzimy "na szybkie siku", kiedy satysfakcjonujący spacer poranny dla psa to jakieś 40 minut. Nie szanujemy naszych zwierząt a potem oczekujemy od nich dobrego zachowania podczas naszej nieobecności, co jest myśleniem naiwnym, gdyż nie tylko w świecie ludzi wiadomo, że niedosyt jest przykrym uczuciem - póki go nie zaspokoimy trwamy w stanie nerwowości, niestabilności szeroko pojętej - nie dziwmy się więc jeśli pies wyzbędzie się tego braku równowagi poprzez sponiewieranie naszych ulubionych pantofli...

Celną uwagę w komentarzu zamieściła Bayoo - WYPUSZCZENIE PSA DO OGRÓDKA PRZYDOMOWEGO TO NIE SPACER!
Pieski potrzebują poznawać nowe tereny, nudzi je ciągłe przebywanie w tym samym 5 metrowym ogródku, to tak, jak my byśmy musieli siedzieć non stop w tym samym pomieszczeniu - po tygodniu zna się już każdy zakamarek. Trudno się dziwić, że pies jako zwierzę instynktownie przyzwyczajone do przemierzania regularnie swego wielkiego terytorium ( mówię tu o życiu psa w warunkach naturalnych) po jakimś czasie po prostu stawia sobie za cel ucieczkę z tego znienawidzonego już ogródka i eksplorowanie nowego terenu.

Łzy napływają do oczu, jak widzę nieszczęsne psy wyprowadzane na kawałku trawki oddzielającej jeden tor tramwajowy od drugiego, po którym jedzie tramwaj w przeciwną stronę....
Marzy mi się rzeczywistość, w której na każdym osiedlu na porządku dziennym będzie funkcjonowanie parków dla psów, w których nasze psiaki będą mogły wybawić się, złapać kontakt z innymi psami - po prostu socjalizować się. My ludzie uważamy, że skoro spędzamy dużo czasu z psem ( jeśli w ogóle już dojrzeliśmy do tego, aby faktycznie czerpać przyjemność ze spędzania czasu z psem) to znaczy, że zaspokajamy jego potrzeby towarzyskie. Nie moglibyśmy być w większym błędzie. Nasze psy mają problemy psychiczne często przez to właśnie, że brak im towarzystwa innych przedstawicieli swojego gatunku.... My ludzie też możemy mieć 50 psów, ale nie ukrywajmy, że mimo tego, iż obdarzą nas one wszystkie głębokim, szczerym przywiązaniem i miłością - to nie zastąpią nam kontaktu z drugim człowiekiem.... zatem my też nie bądźmy zbyt zarozumiali i nie ograniczajmy im kontaktów z psami na rzecz np spędzania czasu z gronem naszych znajomych :) pozwólmy im zabawić się z innym psem, bo to dla zwierzaka bezcenne!

CZŁOWIEKU! TWÓJ PIES CIĘ KOCHA, ALE TY I TWOI ZNAJOMI NIE WYSTARCZYCIE MU ZA JEDYNYCH PRZYJACIÓŁ!
PIES POTRZEBUJE MIEĆ KONTAKT Z INNYMI PSAMI!

Oczywiście od każdej reguły są wyjątki :) moja sunia na przykład, gdy widziała na horyzoncie psa z właścicielem podbiegała rozradowana w ich stronę, gdy jednak docierała do nich mijała zwinnie zdezorientowanego psa, który również wychodził jej wcześniej na spotkanie, po czym radośnie zdobywała prawdziwy cel swojej wycieczki, czyli WŁAŚCICIELA pominiętego psowatego :)


Ale tak na serio to chciałam się Was poradzić internauci - co sądzicie o parkach dla psów i hotelach dla psów, dzielcie się swoimi opiniami - sądzicie że to dobry biznes? Znacie ludzi, którzy korzystają z takich instytucji? Są jacyś chętni do współpracy przy założeniu jakiegoś wypasionego parku dla psów w zachodniopomorskim?

Przeczytałam w Gazecie Wyborczej, iż tamtejsi redaktorzy zadali podobne pytanie warszawskim właścicielom psów, którzy odpowiedzieli, że nawet byliby gotowi płacić np ryczałt za możliwość korzystania z takich miejsc, jeśli dzięki temu mieliby z głowy regularne wrzaski matek obawiających się ( czasem przecież słusznie) o swoje dzieci oraz jeśli w miejscu takim zapewniona byłaby czystość, ale całą dyskusję na ten temat zakończyli urzędnicy, mówiąc że owszem to dobry pomysł jednak w takim razie specjalne parki należą się również rowerzystom, rolkarzom lub matkom z dziećmi. Tam mowa jest o parkach miejskich, a raczej przestrzeni dla psów wydzielonej w parku - mowa była głównie o Polach Mokotowskich ( więc podejrzewam, że bez zarządcy, opiekuna rezydującego na miejscu). Jak słusznie piszą internauci w takich miejscach potrzebny jest nadzór profesjonalnego opiekuna, gdyż inaczej zamieni się w pole bitwy a nie sposób na przyjemne popołudnie ( wiadomo że nie każdy pies zachowuje reguły psiego savoir vivru :P). Ważne też, aby powierzchnia parku odpowiadała liczbie wprowadzonych tam psów.
Dlatego wydaje mi się, że o ile pomysł psich parków miejskich może nie spełniać oczekiwań właścicieli o tyle miejsce zarządzane przez osoby znające naturę tych zwierząt mogłyby okazać się może fajnym rozwiązaniem?

Co sądzicie jeszcze o hotelach dla psów, oddalibyście swego psa w takie miejsce (oczywiście przy założeniu że bylibyście pewni, iż ma dobrą opiekę). Na co zwracalibyście uwagę przy wyborze takiego miejsca?

Fajnie byłoby też móc zostawić psa na przykład na cały dzień w takim parku, zamiast zostawiać samego w domu - takie przedszkole lub świetlica dla psów:) - co sądzicie o tego typu miejscach, myślicie, że to ma przyszłość, czy raczej nie ma szans? A może wiecie, że takie miejsca są gdzieś w pobliżu Was, dobrze prosperują a Wasi znajomi regularnie z nich korzystają?
Ja osobiście nie znam żadnego takiego miejsca i nigdy nie słyszałam aby kto mi znany korzystał z takich instytucji, fakt że Koszalin czy Szczecin to nie metropolie, jednak trochę daje to do myślenia o polskim zapleczu psiej opieki. Zauważyłam jednak, że pojawiają się oferty pracy dla osoby chętnej do  wyprowadzenia psa pod nasza nieobecność.

Dzisiejszy post jest adresowany do wszystkich psiarzy - czekam na opinie osób wtajemniczonych w dogomanię!

środa, 4 maja 2011

Wspominki....

Upłynęło 8 miesięcy od odejścia mojej ukochanej bokserczej suni Łatki, stąd też chciałam poświęcić jej dzisiejszy post. Na zawsze zostanie w moim sercu i żałuję każdego dnia spędzonego bez niej. Przejrzałam zdjęcia i z łezką w oku wybrałam te najpiękniejsze oddające wspaniały charakter tego psa, który towarzyszył mi przez większość życia (15 lat!).
Na te wspomnienia wzięło mnie również dlatego, iż niedługo zostanę pańcią  nowego dziecka :) Zdecydowałam się jakiś czas temu na młodą suńkę boston terier

 Niestety w momencie, gdy ją kupiliśmy byłam dosyć mała, bo miałam może z 9 lat, więc nie byłam świadoma przyjemności płynącej z wychowania psa zadanie to spoczywało na rodzicach. Żałuję, że nie mogłam w pełni kształtować jej charakteru, szczerze mówiąc nawet słabo pamiętam te pierwsze lata. Wiem jednak że zawsze była przy mnie w pobliżu i broniła mnie przed całym złem tego świata:), a nawet  tatą :P:P, który mógł przebywać w moim pokoju tylko w jej obecności :P:P

Moje wymagania co do zachowania psów są wysokie właśnie dlatego, że wiem jakim cudownym przyjacielem jest dobrze wychowany pies, a jaką zmorą jest niesforny, nieusłuchany rozrabiaka ( to na szczęście tylko z obserwacji u innych). Oto moja piękność:




w biegu (fotograf ryzykował tu życiem)  :)

terytorialne zapędy, co do wiadra z wodą

 tak zwane formowanie pyska :)

z niewiadomych powodów kopanie plaży należało do jej ulubionych zabaw :)

to prawdopodobnie pierwszy i ostatni raz kiedy była łaskawa trzymać gazetę w pysku dłużej niż minutę :)


muzyczka gra
 
totalne wylegiwanie
sporty? jasne! ale tylko siatka i noga wchodzą w grę!
Uwaga! Zdjęcia chronione są prawami autorskimi, nie zgadzam się, aby były rozpowszechniane bez mojej zgody. Jest to działanie nielegalne!
 
Bardzo wzruszająca podróż w przeszłość jest czasem potrzebna. Wykorzystujmy każdy dzień z naszymi rodzinami ale też psiakami, bo czasem o nich zapominamy, a nigdy nie wiadomo ile ich będzie. Każda chwila bez nich może być straconą.



wtorek, 3 maja 2011

Agility i inne psie sporty.

Patrze na dzisiejsze relacje między ludźmi i ich psami i jedyne co przychodzi mi na myśl to fakt, że często przypominają one nieudane małżeństwo z przypadku, przymusu. Generalnie nie pasująca do siebie, niefortunnie zeswatana para ludzi.

 Przykry jest dla mnie fakt, że ludzie nieodpowiedzialnie dobierają sobie zwierzaki bez pomyślunku. Zupełnie niesamowita jest dla mnie popularność psów rasy beagle w charakterze psa do towarzystwa, jako że mają wyjątkowo trudny charakter mocno ugruntowany i ukierunkowany jednak na użytkowość łowiecką tej rasy. Takie nierozważne podejmowanie decyzji o wyborze psa skutkuje tym, że już kilka razy miałam okazję spotkać po drodze włóczącego się samopas, zgubionego najprawdopodobniej beagla.

Odbiegłam nieco od tematu przewodniego we wstępie jednak zmierzam do tego, iż pies to nie tylko przytulanka i często nasz pupil jest po prostu za mądry na to żeby leżeć całe dnie na kanapie ( jeszcze sam w domu), w związku z tym nudzi się i zapełnia sobie czas obgryzaniem naszych ulubionych pantofli. Wśród ludzi jest powiedzenie że mądry człowiek się nie nudzi, najwyraźniej ma ono zastosowanie również do psów.
Czemu zatem nie sprawić pupilowi przyjemności i nie potrenować z nim jakiegoś sportu? A może Tobie też brakuje czasu spędzonego na świeżym powietrzu?
Spacery z psem jak podkreślają psi behawioryści najbardziej wpływa na utworzenie głębokich i poprawnych relacji z naszym psem. Ale czemu mamy spędzać ten czas tylko na szybkim porannym spacerku, nie ukrywajmy że często zdarza się tak że wyprowadzanie psa jest dla nas przykrym obowiązkiem którym obciążamy się nawzajem w stylu " byłaś niegrzeczna, więc przez tydzień wychodzisz z psem...". To jest podejście patologiczne!!!!!!
Sporty psie wpływają na świetną kondycję fizyczną psa i człowieka (też musimy się przy tym nieźle nabiegać:)), dodatkowo świetnie kształtują posłuszeństwo psa, jego psychikę, inteligencję no i przede wszystkim budują zaufanie między Tobą i Twoim podopiecznym, co jest podstawą Waszej relacji (ach gdybyśmy stosowali te wytyczne w stosunkach międzyludzkich może i te małżeństwa byłyby jakieś trafniejsze!). Psy kochają wspólne zabawy z opiekunem, w organizmie psa wydziela sie wtedy serotonina odpowiedzialna za prawidłowy sen, apetyt u psiaka - wszystkie jego funkcje życiowe odbywają się poprawnie a piesek jest dzięki temu zdrowy i szczęśliwy, a dodatkowo zapewniona jest jego potrzeba ruchu ( nie utyje) i zapewnione są jego potrzeby intelektualne ( przeszkody w agility ustawione są zawsze inaczej, stąd maluch musi pogłówkować trochę jakby tu z powodzeniem ukończyć zawody )

Psich sportów jest całkiem sporo ( o wiele więcej niż bym pomyslała) : dogfrisbee, agility, obedience, flyball, wyścigi chartów, wyścigi zaprzęgów, cani-cross, bikejoring, coursing a nawet coś o czym przeczytałam po raz pierwszy tańczenie z psem. Pamiętam że był taki czas że również moja sunia wspinała się na moje uda brałam ja za łapki i kręciłyśmy się w  kółko, jednak nie przypuszczałam wtedy że to mógłby być taniec turniejowy :)

niedziela, 1 maja 2011

Zachowanie psa (a raczej wystawcy!) na ringu.

Dziś miałam przyjemność uczestniczyć w Wystawie Psów Myśliwskich i Terierów (w charakterze sekretarza wprawdzie, więc nie miałam zbyt wiele czasu by podziwiać psy - nie wyrobiłam sobie niestety jeszcze wystarczająco podzielnej uwagi). Mam jednak całą gamę obserwacji, co do których póki co nie jestem przekonana czy mam rację, gdyż nie mam skali porównawczej.
Uważam jednak mimo to, że niektórzy wystawcy zachowują się na ringu ( a także poza ringiem) skandalicznie i to w bardzo różny indywidualny dla siebie sposób. Oto kilka zachowań które wzbudziły we mnie przykre obserwacje:

1. Podczas ustawienia psa do opisu niemalże każdy wystawca regularnie podnosił (ba! szarpał, ciągnął itp) psa za lędźwie, które są najdelikatniejszą i najwrażliwszą częścią ciała psa. Sędzina była tym zachowaniem przerażona, a przyznać muszę że sama obserwacja tej praktyki sprawia, że to Ciebie zaczynają boleć okolice pachwin - pies niestety nie może się poskarżyć :/ Wystawcy niestety mają tę praktykę tak ugruntowaną, że mimo kilkukrotnego upominania danej osoby ona i tak ponawiała to niepożądane zachowanie przyprawiając stolik sędziowski o wyraz grymasu na twarzy.

NIGDY NIE PODNOŚ PSA ZA LĘDŹWIE PODCZAS USTAWIANIA PSA PRZED SĘDZIĄ DO OPISU - JEST TO W BARDZO ZŁYM GUŚCIE  I ŚWIADCZY WYJĄTKOWO ŹLE O WYSTAWCY!

JEŚLI NIE UMIESZ USTAWIĆ PSA, POZWÓL MU STANĄĆ W NATURALNEJ DLA NIEGO POZYCJI, NIE SZARP GO, NIE ROZSTAWIAJ MU NA SIŁĘ LĘDŹWI, NAPEWNO SPOTKA SIĘ TO Z MNIEJSZĄ DEZAPROBATĄ SĘDZIEGO.

2. Z przykrością stwierdzam, że wielu wystawców totalnie nie ma pojęcia o wystawianiu psów. Oglądanie osoby która profesjonalnie prowadzi psa jest przyjemnością ( dosłownie na 60 psów może z 3 dostały w opisie oceny notkę "bardzo dobrze zaprezentowany pies"). Prezentacja psa wymaga gracji, chodu dopasowanego do wielkości zwierzęcia. Ważne żeby dobrze zaprezentować pupila w ruchu - setery świetnie prezentowały się na przykład podczas szybkiego kłusu, basety znacznie godniej wyglądały w wolnym truchcie:) - byle nie za wolnym :P

3. Skandaliczne było zachowanie jednej wystawczyni, która na oczach sędziego przy stoliku ustawiając psa do oceny silnie kopnęła sukę w goleń, aby przyjęła pozycję. Brzydkie zachowanie, które powinno skutkować sankcjami dotyczącymi wystawcy ( nie psa!). Może powinno się pomyśleć o takim rozwiązaniu?

4. Muszę wspomnieć również o nieprzyjemnych często komentarzach osób spoza ringu dotyczących wystawianych psów. Rozumiem, że jest wielu samozwańczych znawców psów zwłaszcza ras użytkowych, kiedy z nich korzystają ale właśnie w tym jednym momencie, czyli podczas profesjonalnej wystawy zostawmy ocenę specjalistom, a upust swym myślom daj na blogu - jak człowiek :P

5. Zauważyłam, że sędziowie podchodzą nad wymiar tolerancyjnie do psów wykazujących niezbyt preferowane zachowania - mianowicie wdają się w zaczepki ze współzawodnikami. Ja bym się posunęła już do tezy, że były podczas wystawy sytuacje, w których pies wykazał agresję i nie został zdyskwalifikowany, co więcej otrzymał ocenę doskonałą w eliminacjach, a nawet puchar dla najpiękniejszego psa wystawy... Może ta agresja to jednak zbyt wielkie słowo, jednak te psy weszły w przykrą interakcje, w której jeden chciał po prostu "pogonić drugiego", a nie stało się tak tylko dlatego, iż zachowanie to nieudolnie, lecz jednak szybko zostało skorygowane przez wystawców. Takie sytuacje psują wizerunek wystawie, nie wiem jak powinnam do tego podejść, bo wiadomo, że ci wystawcy płacą za wstęp, wystawa jest lokalna w związku z czym organizatorzy też nie chcą prowokować nieprzyjemnych sytuacji, stąd tez takie postępowanie nie wydaje się być aż tak dziwne, wręcz logiczne.... Mimo to, no... mam wątpliwości czy tak pobłażliwe traktowanie złych zachowań jest pedagogiczne.

6. W literaturze (np Tajemnice wystaw Adama Janowskiego ) często podkreśla się, że bardzo nietaktownym zachowaniem wystawcy jest chwalenie się osiągnięciami psa. Jak się okazało zdarzają się i takie sytuacje, gdyż sama byłam ich świadkiem. Akurat sędziny nie oburzyło takie postępowanie i sama muszę przyznać że pomimo tego wystawca był sympatyczny i dosyć profesjonalny, nie przeszkadzało mu jednak to wspomnieć sędzinie iż właśnie wrócił z innej wystawy i że dostał tam tytuł taki a taki.
Szczerze mówiąc w takiej sytuacji ja bym się zapytała: "A czy pies miał czas odpocząć po Pańskich popisach wystawowych?" (tamta poprzednia wystawa była dzień wcześniej w dalekim przeciwnym końcu polski, tymczasem następnego dnia z rana Pan był już gotowy do prezentacji psa u nas...)

7. Kilka psów nie było przygotowanych na oglądanie im zębów, co wydaje się być standardową umiejętnością wystawianego psa, tymczasem one zapierały się i w panice wycofywały próbując umknąć wystawcy i sędziemu- takie postępowanie również nie groziło dyskwalifikacją.
Rekordem  była wystawczyni psa, która najpierw dała mu smakołyk po czym zabrała się za otwieranie pyska psu. Sędzina prędko powstrzymała ją, gdyż jak bardzo rozsądnie wyjaśniła z punktu widzenia psa wyglądało to tak że daje mu smakołyk, po czym chce mu go wyjąć z pyska :P:P Najzwyczajniej groziło to pogryzieniem jej samej lub sędziego. Przecież wiadomo, że psy nie lubią oddawać smakołyków, które już im daliśmy :)

środa, 27 kwietnia 2011

Choroby psów

Ciężki i przykry temat, dziś natknęłam się na fragment książki Alexa Gougha i Alison Thomas pod tytułem " Breed Predyspositions to disease in Dogs & Cats ". Możemy tam przeczytać wszystkie choroby charakterystyczne dla określonych ras psów. Nazwy przypadłości są podane w języku angielskim, w związku z czym przetłumaczyłam je roboczo (choć czasem było ciężko!) na potrzeby tego wpisu. Zważywszy na fakt, iż każda rasa ma sobie podporządkowane średnio 10 chorób ( czasem nawet 50!) nie mam niestety wystarczająco czasu aby zamieścić analizę dla wszystkich ras, skupię się narazie na boston terierze, później może też na bokserze i mopsie, gdyż są to rasy,  którymi jestem żywo zainteresowana.
Według autorów książki psy rasy Boston Terier są podatne na :

1 Vascular ring anomaly – "pierścienie naczyniowe" - jest to wada wrodzona objawiająca się w strukturze aorty i innych naczyń krwionośnych występujących zwłaszcza w tchawicy i przełyku, otoczone są one pierścieniami. Szybkie zdiagnozowanie i leczenie tej przypadłości mogą uratować pieskowi życie.
 
2 Demodicosis - jest to choroba skóry spowodowana przytłaczającą układ odpornościowy psa ilością roztoczy demodex canis.
 
3 Atopic dermatitis – atopowe zapalenie skóry, spowodowane jest alergenami wziewnymi, których nie brakuje dzięki opłakanemu stanowi naszego środowiska. Jest to po prostu rodzaj alergii, które dotykają nasze psy tak samo jak nas. Zwane są one chorobą XXI w.
 
4 Color dilution alopecia – łysienie, rozcieńczenie koloru maści - dotyka zwłaszcza rasy które hodowano tak, aby uzyskać nietypowe kolory umaszczenia, np niebieskie poprzez rozcieńczenie koloru czarnego. Nieprawidłowości występują w mieszkach włosowych, w których pigment jest nierównomiernie rozmieszczony, zbity w granulki. Sposób dziedziczenia tej przypadłości jest niestety niejasny.

5 Pattern baldness - niesymetryczne przerzedzenia włosa lub jego wypadanie, występuje od 6 do 9 miesiąca życia, wyłysiałe obszary nie są swędzące, ale skóra może się łuszczyć. Sposób dziedziczenia tej przypadłości jest nieznany.


6 Pinnal alopecia - objawia się utratą włosów na uszach, występuje między 6 miesiącem , a 3 rokiem życia. Nie ma skutecznego leczenia tej przypadłości, jednak wydaje się, że melatonina poprawia kondycję zwierzęcia.


7 Hyperadrenocorticism (Cushing's disease) - Choroba Cushing'a - jest to zaburzenie gospodarki hormonalnej naszego psa wynika ze  zbyt wysokiego poziomu kortyzolu we krwi, który z kolei spowodowany może być nowotworem lub skutkiem ubocznych zażywanych leków steroidowych.


8 Pyloric stenosis- zwężenie odźwiernika ( w żołądku) - wrodzona choroba polegająca na tym, że jedzenie transportowane z żołądka do jelita cienkiego jest zanadto rozwodnione. Charakterystyczne jest wymiotowanie psów po podaniu pokarmów stałych.


9 Congenital elbow luxation – wrodzone zwichnięcie łokcia - ze względu na tę deformację pies będzie miał problem z chodzeniem, ujawnia się między 3 a 6 tygodniem życia, kiedy pieski zaczynają chodzić.


10 Craniomandibular osteopathy - tzw. "szczęki lwa" - wada polegająca na zniekształceniu kości żuchwy i szczęki, towarzyszą temu ślinotok, obrzęk szczęki. Ujawnia się ona między 3 a 8 miesiącem życia, po ukończeniu roku objawy u psa z dużym prawdopodobieństwem mogą ustąpić


11 Hemivertebrae - wada polegająca na zniekształceniu kręgu lub kręgów, u bostonów ujawnia się ona w okolicy kręgu najbliższego do ogona. O ile to zwyrodnienie nie nacisk ana nerwy nie musi być szkodliwe dla Twojego psa. Jeśli powoduje bóle pleców lub utrudnia naszemu pupilowi wstawanie wtedy możliwe i często konieczne jest leczenie operacyjne.





12 Perineal hernia – przepuklina pachwinowa - przepuklina jest w postaci guza pachwiny/pępka/krocza. Może zawierać płyn, tłuszcz, czasem jelita. Wymagane jest leczenie operacyjne.


13 Hemodectoma - przyzwojak - niezłośliwy najczęściej guz atakujący ciałka przyzwojowe układu współczulnego np kłębek szyjny, bębenkowy, małe ilości kłębków są np w oczodołach.


14 Cutaneous histiocytoma – rak skóry objawiający się guzkami niebolesnymi dla psa w okolicach głowy, uszu, szyji.


15 Fibroma - włókniak, łagodny nowotwór tkanki łącznej, generalnie nie daje przerzutów, leczy się go operacyjnie lub często wystarczy jedynie potwierdzenie jego niezłośliwego charakteru biopsją.


16 Mast cell tumor – mastocyma - guz komórek tłuszczowych, które nie wędrują po organizmie a są związane w tkankach. Są elementem układu odpornościowego. nie zawsze są złośliwe ale mogą się nimi potencjalnie stać. Leczenie operacyjne.


17 Melanoma - czerniak - złośliwy nowotwór skóry, błon śłuzowych, błony naczyniowej gałki ocznej wywodzący się z komórek barwnikowych. Jest mało podatny na leczenie, ingerencja chirurgiczna tylko może czasem przynieść jakiś pozytywny efekt.


18 Arachnoid cysts – torbiele na oku


19 Cerebellar malformation – wady rozwojowe móżdżku


20 Congenital deafness- głuchota


21 Hydrocephalus- wodogłowie


22 Primary brain tumor – guz mózgu


23 Sacrocaudal dysgenesis - zwyrodnienie kręgosłupa w części ogonowej, spowodowane zabiegami hodowlanymi mającymi na celu uzyskanie krótkiego ogona. Towarzyszą temu problemy natury neurologicznej a często przepuklina i dysplazja.


24 Katarakta - zmętnienie soczewki- ze schorzeniem boryka się też wiele ras myśliwskich, np beagle, goldeny


25 Caruncular trichiasis – wrastanie rzęs w oko psie - uszkodzeniu ulega wtedy rogówka i soczewka oka.


26 Corneal dystrophy – dystrofia rogówki


27 Iris cysts – torbiele tęczówki


28 Pigmentary keratitis – problemy z wybarwieniem tęczówki


29 Prolapsed gland of the nictitating membrane


30 Refractory corneal ulceration – owrzodzenie rogówki


31 Vitreal syneresis –  szklistość oczu, zwyrodnienie gałki ocznej, przypadłość tę badano podczas obserwacji angielskich whippetów


32 Hypospadias – spodziectwo ( złe umiejscowienie cewki moczowej)

33 Urethral prolapse – przemieszczenie cewki moczowej


34 Dystocia - problemy podczas porodu


35 Brachycephalic upper airway syndrome – za krótkie górne drogi oddechowe


36 Hypoplastic trachea – niedorozwój tchawicy - wrodzone zawężenie pierścienie tchawicy, wada charakterystyczne dla psów o krótkim płaskim brachycefalicznym pysku. Pies ma trudności z oddychaniem, czasem mogą pojawić się problemy z sercem i wdawać infekcje układu oddechowego.



Mopsy narażone są ponadto na:

1 Lentiginosis profusa - Leopard syndrom - wada genetyczna przejawiająca się wieloma następstwami, najbardziej charakterystyczne są czarne cętki na całym ciele, choroba niestety dotyka niemalże każdy organ, towarzyszy jej też niskorosłość, głuchota, wady serca, układu kostnego. Leczenie zależy od zestawu wad, które dotknęły konkretnego psa. Często rokowanie na przyszłość jest dobre.


2 Papillomavirus associated pigmented lesions – zmiany barwnikowe, dotyka najczęściej sznaucery miniaturki

3 Aseptic necrosis of femoral head – martwica kości udowej

4 oral melanoma - rak jamy ustnej 

5 Encephalitis - zapalenie mózgu z zapaleniem opon mózgowych spowodowanych bakteryjnie lub w wyniku następstw niezaleczonych infekcji.


6 Distichiasis - dwurzędność rzęs, często wada ta jest bezobjawowa, czasem jednak rzęsy mogą podrażniać i ocierać twardówkę oka i konieczna jest ingerencja chirurga.


7 Proptosis - wytrzeszcz oczu - może być spowodowana urazem głowy, towarzyszy wodogłowiu


8 Keratoconjunctivitis sicca – suche zapalenie rogówki i spojówki

9 Entropion - podwinięcie powieki

10 Pigmentary keratitis - wada pigmentowa rogówki, brązowe zabarwienie na białku oka

Rozbawiła mnie informacja którą niegdys usłyszałam w programie  na animal planet "wszystko o psach" iż u psów z wyłupiastymi oczyma (np właśnie mopsów)  może dojść do wyskoczenia gałki ocznej pod wpływem zbyt mocnego uścisku :)  Brzmi to przezabawnie, ale nie życzę nikomu takiej sytuacji. Nie muszę też dodawać, że aby uratować oko należy w bardzo szybkim czasie dostarczyć psa do weterynarza, gdyż niezbędna jest operacja.


Boxery należą do niefortunnej grupy psiaków tych najbardziej chorowitych, poza wieloma wspomnianymi wcześniej chorobami narażone są niestety na kolejny zestaw przypadłości:

1 Aortic stenosis – zwężanie zastawki aortowej

2 Dilated cardiomyopathy -kardiomiopatia

3 Pericardial effusion – wysięk osierdziowy

4 Sick sinus syndrome – zespół chorego węzła zatokowego

5 Cutaneous asthenia (Ehler-Danlos syndrome) – problemy skórne

6 Folliculitis/furunculosis of muzzle – czyraczność, zapalenie mieszków włosowych, może być spowodowane brakiem dostępu powietrza do skóry podczas noszenia kagańca. Często dochodzi do stanu zapalnego właśnie w okolicy kufy psa. Trzeba jak najszybciej udać się do lekarza który zapewni odpowiednie leczenie (w postaci np odpowiedniego szamponu), im dłużej będziemy zwlekać tym stan zapalny będzie się pogarszał, powodując ropne zapalenie skóry. Nie trzeba dodawać, że stan zapalny będzie sprawiał coraz większy ból zwierzęciu.

7 Food hypersensitivity – nadwrażliwość pokarmowa

8 Pododermatitis

9 Sensitivity to acepromazine and phenothiazines

10 Hyperadrenocorticism (Cushing's disease) – nieodczynność tarczycy


11 Hypothyroid - niedoczynność tarczycy - powodowana niedoborem jodu


12 Pheochromocytoma - guz


13 Histiocytic colitis –zapalenie jelita grubego


14 Lymphocytic plasmocytic colitis – zapalenie jelita grubego


15 Polyarthritis/meningitis - reumatoidalne zapalenie stawów, leczenie farmakologiczne

16 Anterior uveal melanoma- czerniak oka

17 Chemodectoma - klebczak- rzadko występujący guz błony bębenkowej.

18 Chondrosarcoma of rib - chrzęstniak mięsakowy, złośliwy nowotwór tkanki chrzęstnej.

19 Cutaneous hemangioma/hemangiosarcoma – naczyniak skóry

20 Epulis


21 Gingival and oropharyngeal neoplasia – nowotwory jamy ustnej i gardła


22 Hemangiopericytoma - mięsak tkanek miękkich - złośliwy nowotwór

23 Insulinoma - guz w trzustce, wydziela insuliny, leczy się przez chirurgiczne usunięcie części trzustki. Rokowanie w wielu przypadkach jest dobre, jednak ważne żeby guz był wykryty szybko, jak przy każdym nowotworze.


24 Lymphoma/lymphosarcoma - chłoniak

25 Osteosarcoma of the skull – kostniakomięsak czaszki


26 Pheochromocytoma - guz


27 Squamous cell carcinoma – rak płaskonabłonkowy

28 Testicular neoplasia – nowotwór jąder

29 Sensory neuropathy - neuropatia czuciowa, zaburzenia czucia zaczynają się w nogach i postępują ku górze. Może być efektem postępującej cukrzycy.

30 Corneal endothelial dystrophy – dystrofia śródbłonka rogówki


31 Ectropion - wywinięcie powieki, dochodzi do długotrwałego drażnienia rogówki


32 Prolapsed gland of the nictitating membrane / cherry eye - tzw. trzecia powieka - skutecznie można usunąć wadę operacyjnie.


33 Refractory corneal ulcer – owrzodzenie rogówki


34 Urinary incontinence of older females – nietrzymanie moczu
 

35  Cryptorchidism - wnętrostwo
 

36 Vaginal hyperplasia – przerost pochwy

Podsumowując powyższe wyliczenie, okazuje się, że dla krótkowłosych psów brachycefalicznych (płaskie, krótkie mordki) charakterystyczne są choroby dotykające skórę, drogi oddechowe, oczy i serce. Także monitorujmy stan naszych pupili pod tym właśnie kątem!

PAMIĘTAJ, ŻEBY NIE WYSTAWIAĆ PIESKA NA DZIAŁANIE PRAŻĄCEGO SŁOŃCA. ZAPEWNIJ MU CIEŃ I WODĘ!

WSKAZANE I KONIECZNE JEST SMAROWANIE PSA NAGIEGO (np grzywacz chiński) LUB TYCH O JASNYM PIGMENCIE SKÓRY (np biały bulterier) KREMEM Z FILTREM, GDYŻ JEST ON NARAŻONY NA DZIAŁANIE PROMIENI UV SZKODLIWYCH ZARÓWNO DLA CZŁOWIEKA, JAK I PSA.

Ten post jest zdecydowanie  przeintelektualizowany :) ale można dowiedzieć się zawsze czegoś ciekawego. Jeśli macie pytania o choroby dotyczące innych ras, zapraszam do przekazywania swoich propozycji w komentarzach.



wtorek, 26 kwietnia 2011

Który pies najmądrzejszy?

Ostatnio wczytałam się w forum o rasach psów i napotkałam na kontrowersyjną dyskusję na temat tego który pies jest najmądrzejszy, jedna Pani legitymująca się jako "żona pewnego jurora wystaw" i mająca psa wice mistrza zamieściła listę psów które jak to określiła są najmądrzejsze zbierając tym samym burzę komentarzy. Dodać trzeba, iż owa Pani nie gustowała w tym, aby dyskusja miała jakiś wymierny wartościowy poziom, w związku z czym forumowicze po prostu się zacietrzewili i każdy stwierdził że ich pies jest mądrzejszy :) - reakcja zreszta w mojej ocenie jak najbardziej poprawna i zdrowa:)
Nie muszę dodawać, że zatrzęsło mnie samą, gdy zobaczyłam moje kochane boksery na 48 lokacie :P

Oto owe zestawienie (http://pl.euroanimal.eu/Inteligencja_u%C5%BCytkowa_ps%C3%B3w) :
  1. Border Collie
  2. Pudel
  3. Owczarek niemiecki
  4. Golden Retriever
  5. Doberman
  6. Owczarek szetlandzki
  7. Labrador retriever
  8. Spaniel kontynentalny miniaturowy Papillon
  9. Rottweiler
  10. Australian Cattle Dog
  11. Welsh Corgi Pembroke
  12. Sznaucer miniaturowy
  13. Springer spaniel angielski
  14. Owczarek belgijski Tervueren
  15. Schipperke, Owczarek belgijski Laekenois
  16. Owczarek szkocki długowłosy, Szpic wilczy,
  17. Wyżeł niemiecki krótkowłosy
  18. Flat Coated Retriever, Cocker spaniel angielski, Sznaucer średni
  19. Spaniel bretoński
  20. Cocker spaniel amerykański
  21. Wyżeł weimarski krótkowłosy
  22. Owczarek belgijski Malinois, Berneński pies pasterski
  23. Szpic miniaturowy
  24. Irlandzki spaniel dowodny
  25. Wyżeł węgierski krótkowłosy
  26. Welsh Corgi Cardigan
  27. Chesapeake Bay Retriever , Puli, Yorkshire Terrier
  28. Sznaucer olbrzym, Portugalski pies dowodny
  29. Airedale Terrier, Bouvier des Flandres
  30. Border Terrier , Owczarek francuski Briard
  31. Springer spaniel walijski
  32. Manchester Terrier
  33. Samojed
  34. Field Spaniel, Nowofundland, Terier australijski , American Staffordshire Terrier, Seter szkocki, Bearded Collie
  35. Cairn Terrier, Kerry Blue Terrier, Seter irlandzki
  36. Elkhund szary, Elkhund czarny
  37. Affenpincher , Australian Silky Terrier, Pinczer miniaturowy, Seter angielski, Pies faraona, Clumber Spaniel
  38. Norwich Terrier
  39. Dalmatyńczyk
  40. Irish Soft Coated Wheaten Terrier, Bedlington Terrier, Foksterier krótkowłosy
  41. Curly Coated Retriever, Wilczarz irlandzki
  42. Kuvasz, Owczarek australijski Aussie
  43. Chart perski, Szpic fiński, Pointer
  44. Cavalier King Charles Spaniel, Wyżeł niemiecki szorstkowłosy, Black and Tan Coonhound, Amerykański spaniel dowodny
  45. Siberian Husky, Bichon Frise, English Toy Spaniel
  46. Spaniel tybetański, Foxhound angielski, Otterhound, Foxhound amerykański, Greyhound, Gryfon Korthalsa
  47. West Highland White Terrier, Chart szkocki
  48. Bokser, Dog niemiecki
  49. Jamniki, Staffordshire Bull Terrier
  50. Alaskan Malamute
  51. Whippet, Shar Pei, Foksterier szorstkowłosy
  52. Rhodesian Ridgeback
  53. Podenco z Ibizy, Terier walijski, Terier irlandzki
  54. Boston Terrier, Akita amerykańska
  55. Skye Terrier
  56. Norfolk Terrier , Sealyham Terrier
  57. Mops
  58. Buldog francuski
  59. Gryfonik brukselski , Maltańczyk
  60. Charcik włoski
  61. Chiński grzywacz
  62. Dandie Dinmont Terrier , Petit Basset Griffon Vendéen , Terier tybetański, Chin japoński , Lakeland Terrier
  63. Owczarek staroangielski Bobtail
  64. Mastif pirenejski
  65. Terier szkocki , Bernardyn długowłosy
  66. Bulterier
  67. Chihuahua
  68. Lhasa Apso
  69. Bullmastif
  70. Shih Tzu
  71. Basset Hound
  72. Mastif angielski, Beagle
  73. Pekińczyk
  74. Bloodhound
  75. Chart rosyjski borzoj
  76. Chow Chow
  77. Buldog angielski
  78. Basenji
  79. Chart afgański
Mimo że sama nieco obruszyłam się wypowiedziami owej Pani to pomyślałam sobie, że takie zestawienie (z pewnością nie wymyślone przez nią). Skądś się wzieło, a może nawet jest zupełnie rzetelne. No i nie trzeba było wiele czasu aby znaleźć informacje o tym iż owe badania to badania kanadyjskich hodowców dotyczącej inteligencji użytkowej tamtejszych psiaków. Teraz trzeba sobie postawić pytanie, na ile to ma przełożenie na polskie realia?
Ja uważam, że nie do końca się one pokrywają z realiami kanadyjskimi, pamiętajmy że mamy różne gusta, co do psów, a także podaż ras jest różna. Możliwe, że rasy totalnie niepopularne u nas, tam są zupełnie powszechne i widoczne na porządku dziennym, może dlatego też są lepiej przystosowane użytkowo do pewnych czynności, na których opiera się ich współpraca z człowiekiem. Gdyby u nas, co dziesiąta rodzina miała rhodesiana ridgeback zamiast yorka to pewnie też lepiej byśmy znali psychikę, użytkowość tej rasy. Rónież metody tresury, podejście do psychologii psa jest różne w różnych państwach, w związku z czym niektóre rasy mogą być bardziej podatne na określoną metodę w danym kraju. Wszystko jest względne.

NIE OCENIAJ PSA PRZEZ PRYZMAT JEGO RASY! PSY SĄ RÓŻNE TAK JAK RÓŻNI SĄ LUDZIE, KTÓRYCH MIJASZ NA ULICY.
NIE KAŻDY AMSTAFF JEST AGRESYWNY, TAK SAMO JAK NIE KAŻDY POLAK TO ZŁODZIEJ - GENERALIZOWANIE JEST ZAWSZE KRZYWDZĄCE.


Zatem do powyższego zestawienia podeszłabym ostrożnie, bez emocji:) a przede wszystkim nie chciałabym żeby ktoś traktował takie rankingi jako zamach na mądrość jego pupila, bo to też nie o to chodzi. Każda rasa ( albo wielorasowiec ) może stać się znakomitym psem użytkowych jeśli jest poprawnie poprowadzony rzez odpowiedzialnego przewodnika stada, nawet jeśli wogóle według wzorca nie jest podatny na pracę z człowiekiem:).

TO MY TWORZYMY NASZEGO PSA, KTORY JEST NASZĄ WIZYTÓWKĄ - TWÓJ PIES ŚWIADCZY O TOBIE !
ZADBAJ, ABYŚ WYWIERAŁ POZYTYWNE WRAŻENIE.

Żeby nie rozważać jedynie tego mało znaczącego w mojej ocenie rankingu dla polskich miłośników poszukałam jakichś innych ciekawych zestawień. Niestety wszędzie, jak jeden mąż, powtarza się ten niefortunny ranking kanadyjskich badaczy. Znalazłam z ato informacje o książce Stanleya Corena " Psia inteligencja", którą mam nadzieję przeczytać w bliskiej przyszłości.

Dużo pisze się w literaturze o rasie border collie, jako najinteligentniejszych psach świata, więc można temu pewnie zawierzyć. Psy te doskonale sprawują się w agility i innych psich sportach, a także w dogoterapii. Używany też jest jako pies lawinowy i tropiący, w związku  z czym wyszukuje z powodzeniem ukryte narkotyki. Jego wszechstronność zapewniła mu zasłużony tytuł najmądrzejszego psa świata.

Ciekawym dla mnie odkryciem był fakt, iż pudle są bardzo mądre... z własnych doświadczeń( obserwacja pudli znajomych) wiem, że rasa ta bije wszelkie szczyty głupoty :P Dowiedziałam się o tej ich inteligencji znacznie wcześniej, niż po przeczytanie tego niefortunnego kanadyjskiego rankingu stąd też wiem, że ich miejsce jest jak najbardziej zasłużone. Uważam, że w Polsce nie doceniamy tej rasy i traktujemy ją bez należnego jej respektu, stąd liczne problemy wychowawcze i psychiczne tych zwierząt. Po prostu jako właściciele nie zapewniamy im możliwości realizacji swoich potrzeb intelektualnych, przez co psy są sfrustrowane i wyrażają to poprzez złe zachowanie.

Pamiętajmy też że inteligencja to nie to samo, co posłuszeństwo, a tego należy oczekiwać od każdego psa. Osiągamy to przez konsekwentne dyscyplinowanie naszego pupila i korygowanie niepożądanych zachowań od dnia wprowadzenia psiaka do naszego domu. Generalnie ciężko jest stwierdzić, co jest inteligencją w odniesieniu do psów, gdyż są one trenowane w bardzo różnych kierunkach, niektóre metody opierają się na kojarzeniu pewnych sytuacji inne stawiają na bystrość psa jego czy jego zdolności fizyczne - które umiejętności są inteligencja? A może wszystkie? Różne rasy brylują w różnych dziedzinach, ale są też te wszechstronne i pewnie właśnie temu bordery zawdzięczają swoją pozycje w świecie psów.
Istotne jest także to, iż fakt umiejscowienia naszej rasy na dalszej lokacie rankingu oznacza często tylko tyle, że nasz piesek nauczy się danej sztuczki w nieco dłuższym okresie czasu, a nie że wogóle się nie będzie w stanie jej nauczyć. Także Kochani, z psami, jak z dziećmi :) nie każde rodzi się geniuszem, czasem trzeba cierpliwości, aby nim został :).