Podczas niedawnej pogawędki mój niewtajemniczony w świat kynologii kolega wyraził taką sobie opinię: "Bo dla mnie wystawa psów to targowisko próżności, gdzie jedni działacze ZKwP drugich działaczy poklepują po pleckach". Hm.. no i od tego się zaczął spór. Zabolały mnie trochę te słowa bo sama aktywnie staram się uczestniczyć w moim oddziale związku, wiem jak to wygląda od środka już trochę i wiem jedno - nie tak powinni postrzegać postronni ludzie nasz polski ZKwP. To powinna być naprawdę pozytywnie postrzegana instytucja, bo wnosi wiele dobrego. No ale jest jak jest. Prawda taka że przez panujące tu układy i układziki faktycznie czasem słysząc to i owo człowiek może się zrazić. Każdy pilnuje swojego interesu, wybory odbywają się w lekko mówiąc"ustawionej" atmosferze. Do pomocy młodym ludziom zainteresowanym kynologią również się nikt nie pcha... jest jak jest.
Ale zacznę od samych wystaw. Faktycznie uważam, że atmosfera na wystawach jest często nieprzyjemnie psuta przez nadambitnych wystawców przysłaniających pod pięknym uśmiechem gotowość natychmiastowego połamania twojemu psu nóg, gdy stanowi dla nich "ringowe zagrożenie". Podobno znacznie przyjemniejsza atmosfera panuje na próbach pracy psów - tam zupełnie odwrotnie niż na wystawach uczestnicy się wspierają, gdy pieski ładnie przechodzą kolejne zadania. Mam nadzieje że będę miała przyjemność kiedyś samej to ocenić.
Chcę przede wszystkim zająć swoje stanowisko w sprawie zasadności wystaw, bo czasem męczy mnie już komentarz w stylu - targowisko próżności zarozumiałych ludzi, którzy chwalą się swoimi drogimi psami, gdzie sędzia (oczywiscie subiektywny i niekompetentny) ogląda sobie psy i ocenia wg nieokreślonych, tajemnych kryteriów (znaczy po znajomości).
Wystawa ma słuzyć przede wszystkim dobru hodowli psów rasowych w Polsce. Jest po to aby hodowcy mogli pokazać specjalistom psy które zakupili lub wyhodowali, a eksperci mają ocenić czy te psy spełniają wzorzec i w związku z czym mogą podlegać dalszej reprodukcji. Chodzi o zachowanie czystości rasy i jej ulepszanie. A to, czego kto tam szuka to już jest inna para kaloszy.
Osobiście dziwi mnie trochę wystawianie psów przez osoby, które nie chcą reprodukować swoich psów, a na wystawę idą dlatego że mają kupionego rasowego psa no i chyba faktycznie chcą zaprezentować psa w doborowym towarzystwie- a najlepiej wygrać oczywiście. Teoretycznie nie ma nic złego w takim postępowaniu, jednak wydaje mi się, że cel nie zostaje tu spełniony. Z kolei osoby mające zapędy hodowlane po prostu muszą bujać się po wystawach, aby otrzymać odpowiednią ilość tytułów umożliwiających otrzymanie wpisu 'suka hodowlana" (oceny bdb lub doskonałe w tym jedna z międzynarodowej wystawy) tudzież "reproduktor" (oceny doskonałe) w papierach ZKwP.
Dla mnie osobiście najbardziej drażniący są wystawcy którzy robią sobie tournee po całej Polsce, wprowadzają niezdrową atmosferę zazdrości i napięcia, chwalą się na lewo i prawo jakie to oni nei mają doświadczenie i jak to o wiele lepiej było na wystawie w Pszczynie Dolnej niż w Pszczynie Górnej. Rozpoznać ich można po tym, że odkąd wysiadają z samochodu do czasu rozpoczęcia intensywnej pielęgnacji psa upływa niecałe 5 minut. W tym czasie zostaje rozbite również ich małe prywatne miasteczko.
Bardzo fajnie jak ludzie mają taki zdrowy dystans i z uśmiechem potrafią podejść do tego przedsięwzięcia. Pies wkońcu jest przede wszystkim do kochania, a sukcesy podczas wystaw powinny być jedynie miłym dodatkiem uzyskanym w wyniku dobrej zabawy dla psa i właściciela.
Na koniec się pochwalę że dostałyśmy z malutką ocenkę wybitnie obiecującą - także pierwszy mały sukces :)
"Wystawa ma słuzyć przede wszystkim dobru hodowli psów rasowych w Polsce."
OdpowiedzUsuńA że nie służy to inna sprawa. Przykładów jest baaardzo dużo zaczynając od sławnych już, przerasowionych ONków i tego, że żaden szanujący się hodowca niemców z Niemiec nie da swojego psa do Polski. Poza tym rozróżnianie psów na wystawowe i show to dla mnie bzdura kompletna. Szczególnie, że oba teoretycznie powinny być zdolne do tego, żeby w jakiś tam warunkach podjąć swoją pracę i ją spełniać. Beczkowaty show husky ? No cóż, bez komentarza. Podobnie jak beczkowaty labrador i inne tworzy hodowców.
Ja jestem do wystaw nastawiona negatywnie. Z tego, co widzę nie wnoszą nic dobrego do ras, szczególnie, kiedy sędzia patrzy na wygląd, nie charakter i rozmnażane są psy lękliwe (chociaż kalekie też się zdarzają i to wcale nie rzadziej) lub z innymi problemami. A są rasy, w których sami hodowcy stwierdzają, że "championat w tej rasie można z kozą wyjeździć".
Wystawom mówię nie.
No prawda jest taka, że tytuł u nas po prostu trzeba wyjeżdzić - wczesniej czy pozniej sie go po prostu dostanie chocby przez pomyłkę sędziego, któzy często sami nie ogarniają sytuacji dając furtkę wystawcom do różnych przekrętów :/
OdpowiedzUsuńPojeździłam z moim labkiem na wystawy, dostał nawet fajne opisy i oeny ale co z tego? wygrywały psy albo znane z wlaścicieli, albo jak Bayoo się wyraziła "beczkowate" i mój lab który nie szura klatą po ziemii miał mniejsze szanse. A jak to wygląda od środka? usiadłam sobie pod namiotem z hodowczynią która wyhodowała matkę mojego psa, bardzo stara hodowla labradorów, jedna z pierwszych w polsce, ich psy pracowały w policji i stąd wzieli pierwsze osobniki gdyż nie było innej możliwości. Pani pokazała mi kto co zajmie na wystawie, nie musiała widzieć psa, oceniała p owłaścicielu i co było najśmieszniejsze? miała rację, a wróżbitką raczej nie była. Bardzo przykre jest to że wiele hodowców ma przerost ambicji a pies jest dla nich jedynie narzędziem dzięki któremu realizują się. Psy wieszane na ringówkach, po dwa duże psy w jednym niewielkim kennelu wychodzące tlyko na 10 minut na ring, hodowcy szarpiące ja na smyczy ,kryczący do nich i wyraźnie dający znać psom ze swojego niezadowolenia jest na porządku ziennym. Całe szczęście można spotkać jeszcze ludzi którzy przyjeżdżają na wystawy bez założenia że mają wygrać, tylko po to by miło spędzić czas w gronie ludzi o podobnym zainteresowaniu, na świeżym powietrzu z psem, który też ma okazję pobyć z innymi psami i przełamać rutynę. Ja nie miałam i nie mam wielkiem ambiicji wistawowej, wystawiałam psa dla sportu chociaż jestem w tym fatalna, zyskałam nowych znajomych, nagadałam się, poznałam rodzinę mojego psa, mnóstwo fajnych ludzi, zwykle zdobywałam też fajne gadżety. Z psem reproduktora nie dokończyłam, został wykastrowany ale wystawy miło wspominam, będe uczestniczyła w nich dalej ale jako oglądający. Miłe było też to, że mój pies był poznawany przez ludzi z forum i w ten sposób poznawało się bardzo fajnych ludzi.
OdpowiedzUsuńW momencie gdy jesteśmy właścicielami naszego psa to z pewnością mamy zamiar robić wszystko dla niego jak najlepiej. Można kupować mu najróżniejsze karmy i o niego dbać. Istotna jest także sama pielęgnacja psa i osobiście w sklepie groomerskim https://sklep.germapol.pl/pl/kosmetyki-rozne_perfumy zamawiam dość często najróżniejsze rzeczy oraz kosmetyki, aby odpowiednio zająć się moim psem. W końcu każdy z nich zasługuje na to aby się nim w odpowiedni sposób zająć.
OdpowiedzUsuń