czwartek, 28 lipca 2011

Specyfika wystaw psów rasowych.

Podczas niedawnej pogawędki mój niewtajemniczony w świat kynologii kolega wyraził taką sobie opinię: "Bo dla mnie wystawa psów to targowisko próżności, gdzie jedni działacze ZKwP drugich działaczy poklepują po pleckach". Hm.. no i od tego się zaczął spór. Zabolały mnie trochę te słowa bo sama aktywnie staram się uczestniczyć w moim oddziale związku, wiem jak to wygląda od środka już trochę i wiem jedno - nie tak powinni postrzegać postronni ludzie nasz polski ZKwP. To powinna być naprawdę pozytywnie postrzegana instytucja, bo wnosi wiele dobrego. No ale jest jak jest. Prawda taka że przez panujące tu układy i układziki faktycznie czasem słysząc to i owo człowiek może się zrazić. Każdy pilnuje swojego interesu, wybory odbywają się w lekko mówiąc"ustawionej" atmosferze. Do pomocy młodym ludziom zainteresowanym kynologią również się nikt nie pcha... jest jak jest.

Ale zacznę od samych wystaw. Faktycznie uważam, że atmosfera na wystawach jest często nieprzyjemnie psuta przez nadambitnych wystawców przysłaniających pod pięknym uśmiechem gotowość natychmiastowego połamania twojemu psu nóg, gdy stanowi dla nich "ringowe zagrożenie". Podobno znacznie przyjemniejsza atmosfera panuje na próbach pracy psów - tam zupełnie odwrotnie niż na wystawach uczestnicy się wspierają, gdy pieski ładnie przechodzą kolejne zadania. Mam nadzieje że będę miała przyjemność kiedyś samej to ocenić.

Chcę przede wszystkim zająć swoje stanowisko w sprawie zasadności wystaw, bo czasem męczy mnie już komentarz w stylu - targowisko próżności zarozumiałych ludzi, którzy chwalą się swoimi drogimi psami, gdzie sędzia (oczywiscie subiektywny i niekompetentny) ogląda sobie psy i ocenia wg nieokreślonych, tajemnych kryteriów (znaczy po znajomości). 

Wystawa ma słuzyć przede wszystkim dobru hodowli psów rasowych w Polsce. Jest po to aby hodowcy mogli pokazać specjalistom psy które zakupili lub wyhodowali, a eksperci mają ocenić czy te psy spełniają wzorzec i w  związku z czym mogą podlegać dalszej reprodukcji. Chodzi o zachowanie czystości rasy i jej ulepszanie. A to, czego kto tam szuka to już jest inna para kaloszy. 

Osobiście dziwi mnie trochę wystawianie psów przez osoby, które nie chcą reprodukować swoich psów, a na wystawę idą dlatego że mają kupionego rasowego psa no i chyba faktycznie chcą zaprezentować psa w doborowym towarzystwie- a najlepiej wygrać oczywiście. Teoretycznie nie ma nic złego w takim postępowaniu, jednak wydaje mi się, że cel nie zostaje tu spełniony. Z kolei osoby mające zapędy hodowlane po prostu muszą bujać się po wystawach, aby otrzymać odpowiednią ilość tytułów umożliwiających otrzymanie wpisu 'suka hodowlana" (oceny bdb lub doskonałe w tym jedna z międzynarodowej wystawy) tudzież "reproduktor" (oceny doskonałe) w papierach ZKwP.

Dla mnie osobiście najbardziej drażniący są wystawcy którzy robią sobie tournee po całej Polsce, wprowadzają niezdrową atmosferę zazdrości i napięcia, chwalą się na lewo i prawo jakie to oni nei mają doświadczenie i jak to o wiele lepiej było na wystawie w Pszczynie Dolnej niż w Pszczynie Górnej. Rozpoznać ich można po tym, że odkąd wysiadają z samochodu do czasu rozpoczęcia intensywnej pielęgnacji psa upływa niecałe 5 minut. W tym czasie zostaje rozbite również ich małe prywatne miasteczko.

Bardzo fajnie jak ludzie mają taki zdrowy dystans i z uśmiechem potrafią podejść do tego przedsięwzięcia. Pies wkońcu jest przede wszystkim do kochania, a sukcesy podczas wystaw powinny być jedynie miłym dodatkiem uzyskanym w wyniku dobrej zabawy dla psa i właściciela.

Na koniec się pochwalę że dostałyśmy z malutką ocenkę wybitnie obiecującą - także pierwszy mały sukces :)

sobota, 16 lipca 2011

Szkodliwe rośliny.

       Podczas dzisiejszego porannego spacerku wzdłuż rowu wykopanego pod budowę centrum handlowego, która nigdy nie została sfinalizowana spotkałam pewną panią, nasze pieski wdały się właśnie w radosną gonitwę, gdy ja usłyszałam informację która zmroziła mi krew w żyłach, gdyż muszę przyznać, że nikt nigdy nie zwrócił mi uwagi na zagrożenie spowodowane rośliną, zwaną Barszczem Sosnowskiego. Roślina ta zawiera furanokumarynę – substancję która w połączeniu z promieniowanie ultrafioletowym wywołuje paskudne poparzenia, napuchnięte wypełnione osoczem bąble i dla człowieka może skończyć się długotrwałą hospitalizacją dla złagodzeniem skutków martwicy skóry. W miejscach bąbli powstają odbarwienia, gdyż zostaje zniszczony trwale pigment. W Polsce spotykamy też barszcz zwyczajny i Motegazziego, ten zwyczajny jest rośliną pospolitą. Oba są mniejsze znacznie od barszczu Sosnowskiego – jednak też zawierają małe ilości tych toksyn, także generalnie lepiej się trzymać z daleka od nich. Spotykane są w dużej ilości w Beskidach, ale także na każdym podbalkonowym trawniku niestety :/   Obowiązkiem służb miejskich jest zabezpieczenie terenu, na którym rośnie ta paskudna roślina, gdyż stwarza ona realne zagrożenie dla człowieka, a co dopiero dla psa. Dodam jeszcze, że nawet przebywanie w ich okolicy jest niebezpieczne, bo produkują eteryczne toksyny pod wpływem słońca i powodują duszności.

Jak ma się psa to trzeba mieć też oczy naokoło głowy, gdyż nie tylko na trawniku pies może sobie zaszkodzić, ale także w naszym domu czy na działce. Wiele popularnych roślin doniczkowych hodowanych przez nas jest trujące dla psa.
Na działce:
  • krzew ozdobny rododendron – spowoduje biegunki, brak apetytu, kaszel,
  • bluszcz
  • hiacynt
  • hortensja
  • kasztanowiec
  • oleander
  • konwalia
Najgorzej, że są to objawy wielu ciężkich chorób i jeśli się nie zorientujemy że pies zjadł taką roślinę no to lekarz może pokierować swój tok myślenia na manowce i nawet przecież nie można go za to winić. W związku z tym nie będzie podjęte szybkie adekwatne leczenie, co może skutkować uśpieniem zwierzęcia, albo jego zdechnięciem po długim męczeniu się.

Doniczkowe
  • aloes
  • skrzydłokwiat
  • filodendron

Szkodliwe są często pestki niektórych roślin, ze wskazaniem na znane nam owoce. Powodują kłopoty z oddychaniem, zapaść:
  • morele
  • jabłka


poniedziałek, 11 lipca 2011

:)

Mój blog umarł - ale za to zostałam magistrem prawa :P więc coś za coś - niedługo coś napiszę, bo w gruncie rzeczy dużo się dzieje.

Pozdrawiam