Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cesar millan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cesar millan. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 maja 2011

Cesar Millan - lekarz psiej psychiki?

Oglądacie Zaklinacza? Na początku powiem, że moja przygoda z Zaklinaczem psów rozpoczęła się najzwyklej w świecie :P - włączyłam National Geographic i obejrzałam jeden odcinek, drugi no i podobał mi się coraz bardziej. Uzależniłam się totalnie i chętnie oglądam kolejne odcinki po dziś dzień. Urzekła mnie postać Cezara jako człowieka, który spędził z psami tyle czasu, że oddaje ich mimikę w tak bezbłędny  i jednocześnie przezabawny sposób. Oglądanie oglądaniem  - wiadomo, program ma wysoki budżet, stoi za nim ogólnoświatowy megapopularny kanał tv, w związku z tym widzowie muszą dostać to czego pragną - trochę wrażeń, trochę edukacji no i oczywiście humor i pozytywny przekaz. Program wydaje mi się, że spełnia te wszystkie kryteria.
Sięgnęłam również po pierwszą książkę Cezara no i przeczytałam jednego wieczora ( szału nie robią - już lepiej obejrzeć program, bo Cezas na okrągło powtarza to samo - stay calm, assertive and balanced :))
Moje zainteresowanie jego osobą doprowadziło do tego że postanowiłam poczytać o nim, jako o człowieku i generalnie wygooglować trochę info o nim :) - no i się zaczęło. Szczerze powiem że zdziwiła mnie fala krytyki, którą przeczytałam w internecie na jego temat. Zastanowiłam się nad merytorycznymi wypowiedziami zarówno polskich, jak i zagranicznych internautów. Zarzuty zwolenników pozytywnego szkolenia psów dotyczą głównie stosowanej przez niego metody przywództwa. Cezara krytykuje się za stresujący sposób oswajania zwierząt z ich lękami, wielu internautów oskarża go niemalże o okrucieństwo - ale jeśli ja miałabym wyrazić swoje zdanie na ten temat to wydaje mi się, że to duża przesada - fakt, rozumiem, że te jego praktyki, polegające często na rzuceniu psa na głęboką wodę, czyli konieczność stawienia czoła lękowi może wydać się wyczulonym osobom nieco nazbyt stresująca dla psa, mogą nieco przytłaczać - jednak mi się wydaje że ważny jest też efekt końcowy - mianowicie przyjęcie przez psa określonego stanu rzeczy za normalny i bynajmniej (przynajmniej na wizji) pies jest zadowolony - odzyskuje równowagę umysłu, traci dawną niepewność. Najważniejsze jednak jest to, z jakimi psami Cezar nieraz pracuje - takimi, które nie dostały pomocy ani od treserów ani od behawiorystów. Nawet jeśli nie zgadzamy się z niektórymi praktykami Cezara, uważam, że trzeba mu oddać to, iż wniósł jedną dobrą rzecz do naszego życia - mianowicie zwrócił naszą uwagę i rozpowszechnił konieczność zrozumienia psiej psychologii - wiadomo, że nie odkrył Ameryki swoimi przemyśleniami - jednak moc telewizji jest większa niż specjalistycznych poradników kynologicznych. I jeśli dzięki temu ludzie mogą niechcący oglądając telewizję dowiedzieć się o tym, że ich pies nie jest np ich dzieckiem/ zabawką -  to ja się cieszę, że ten program istnieje. Tak a propos tych amerykańskich sposobów postrzegania psa to dodam taka dygresyjkę, że najśmieszniejsze są wypowiedzi właścicieli w stylu:

"Cezarze, oglądaliśmy wszystkie twoje programy, ale nie wpadliśmy na to, że trzeba wyprowadzić psa na spacer ." :P

Myślę że program uczy tez odpowiedzialności w dobieraniu psa, pokazuje jak ważne jest aby rehabilitacja porzuconych często psa odbywała się już na etapie pobytu psa w organizacja ratujących zwierzęta (gdzie u nas jest miejsce na takie działania :( organizacje pożytku publicznego ledwo wiążą koniec z końcem).
W związku z emisją programu Cezara w Ameryce wzrosła liczba pogryzień przez psy ( takie są badania) - to również jest zarzucane Millanowi - tą kwestię zrzuciłabym jednak na poziom intelektualny Amerykanów  - którzy jak uczy doświadczenie miewają czasem problemy z odróżnieniem tego co widza w telewizji od tego, co jest możliwe do spełnienia w rzeczywistości :P

Chciałam jeszcze powiedzieć, iż mimo że jestem wielce wyczulona na dobre traktowanie zwierząt to zanim nie poczytałam forów internetowych nie uderzyło mnie nigdy jakoś specjalnie żeby Cezar źle traktował zwierzęta w czasie programu - jego praktyka wydaje mi się podobna trochę do dwóch róznych podejść do dzieci: jedni mówią że jeśli dziecko się czegoś boi to powinno stawić czoła lękowi, inni że ok - skoro się boi to trudno nie musi przecież np latać samolotem skoro się boi wysokości. Kto ma racje? Nie wiem, wiem tylko że zarówno człowiek z lękiem wysokości, który skoczy z bungee może do końca życia mieć koszmary z tym związane, jak i mogę sobie wyobrazić taką sytuację, w której  zalękniony człowiek może do końca życia czuć się niespełniony/gorszy/słaby gdyż zabrakło mu siły żeby stawić czoła lękowi - sytuacje są różne, a Cezar dobrą metoda czy nie pomógł setkom psów, które pewnie zostałoby uśpione. A jeszcze dodam że wydaje mi się iż Cezar pracuje często z przypadkami tak zdewastowanych psychicznie psów, którym żadne metody pozytywne nie mogą pomóc - bo to nie ten poziom! Ile można ignorować psa który jest tak wystraszony, że chciałby się schować przed samym sobą... Wydaje mi się że przy skrajnie zniszczonych psychicznie psach metody pozytywne nie mają racji bytu - nie dlatego że są złe tylko dlatego, że nie po to je wymyślono by zajmować się takimi przypadkami. Metody pozytywne są w 100 % skuteczne wobec psów naszych domowych, kochanych, hodowanych - wszyscy popełniamy  błędny, które czasem moga doprowadzić do pewnych złych, niepreferowanych zachowań - ale te zachowania wymagają jedynie korekcji.

Na koniec pragnę powiedzieć, że nie chcę aby ten post był odebrany jako pean na cześć Cezara Millana, ale bardziej jako protest na absolutną, bezwzględną krytykę skierowaną w stronę jego metody - bądźmy obiektywni i oddajmy mu czasem to, że wiele wniósł w dziedzinie świadomości ludzi o obcowaniu z psem, ja osobiście byłabym mu wdzięczna tez za zwrócenie mojej uwagi na to jak wielkie znaczenie ma moje zachowanie na psychikę psa i jak wiele złych zachowań psa bierze się tylko i wyłącznie z winy jego własnego właściciela.

Kończąc ponownie:) dopiszę jeszcze, zabawną anegdotę z życia Cezara - mianowicie w zeszłym roku się rozwiódł ze swoją wieloletnią żoną Ilusion, którą czasem  mogliśmy oglądać w Zaklinaczu, która uargumentowała swoją decyzję tym, że miała dość tego, iż Cezar spędzał większość czasu chodząc po mieszkaniu na kolanach, szczekając i obwąchując swój tyłek, pomieszkiwaniem 74 psów w ich mieszkaniu. Najbardziej wkurzała ją jednak obsesja Cezara na punkcie kosmetyków do twarzy:) - Cezar większość czasu, który nie spędzał z psami spędzał medytując w maseczce na twarzy :P:P
Tym pozytywnym zabawnym akcentem zakańczam wpis i wszystkich i pozdrawiam!

uffff....

W związku z pojawieniem się tematu Victorii Stillwell w komentarzach, dla chętnych jeszcze zamieszczam link, gdzie można aktualnie obejrzeć jej program (bo nie jest to łatwe, żeby go znaleźć jak zauważyłam :P Zdaje się, że reklamowali ją też niedawno na animal planet (albo HD), kiedyś odcinki były też dostępne na www.vod.onet.pl - ale nie udało mi się za bardzo już ich tam znaleźć teraz).

http://www.veoh.com/watch/v1090245qEpfrdbG/imotd