piątek, 3 czerwca 2011

Mam w domu "potwora" :)

Przyszedł ten dzień, którego oczekiwałam już od ponad miesiaca. Wczoraj dołączyła do nas nowa członkini naszej rodzinki  - Maya (wcielenie jakiejś diabelskiej energii - niech nie zwiedzą Was pozory!). Jest u mnie niespełna 24 godziny, aa po prostu ledwo żyję (głownie ze stresu, że coś sobie zrobi).

Pierwszą przypadłością jaka wzbudziły we mnie pewien lęk była czkawka (krótkotrwała na szczęście!) - no ale zasięgnęłam trochę info i okazuje się że nie ma się raczej czym martwić, gdyż u szczeniaków ( do roku życia nawet)  to dosyć normalne - zachłystują sie po prostu powietrzem, gdyż chcą zrobić 5 rzeczy naraz i nazbyt się ekscytują różnymi sytuacjami.

CZKAWKA U SZCZENIAKA TO NIC STRASZNEGO ( ALE ZWRÓĆ UWAGĘ CZY MALUCH NIE NAJADŁ SIĘ JAKICHŚ NIEPOŻĄDANYCH SUBSTANCJI LUB CZY NIE MA ROBAKÓW - TO TEŻ MOGĄ BYĆ POWODY!)

MASAŻ BRZUSZKA POWINIEN ROZWIĄZAĆ SPRAWĘ.

Kolejnym niepokojącym zachowaniem jest, że młoda gryzie sobie łapki, tak lekko wprawdzie - mam nadzieje ze to kwestia za długich pazurków, nie stresu, niektóre faktycznie trzebaby podciąć, więc będę musiała się tym zająć chyba.

Przyznam, że nie pamiętam w ogóle czasów, kiedy moja poprzednia suka była szczeniakiem ( bo sama byłam szczeniakiem). Nie wiem zatem na ile zachowania Mayki są normalne... strasznie też przeżywam każdy jej oddech czy dźwięk, który wydaje.
 Ogólnie mam wrażenie, że jest jej ciągle zimno, w ziemie bez kubraka się nie obejdzie, optymalnym miejscem jest dla niej przestrzeń pod kołdrą :P w zasadzie w ogóle nie musi tam być powietrza :P

Głowię się również nad rozwiązaniem sytuacji jej spania - póki co wygląda to tak, że zasypia tylko wtulona we mnie/opcjonalnie mamę, tatę. Póki co myślę że to bierze się z tego, że wcześniej przebywała ciągle ze swoja mamuśką, ale zdaje sobie jednocześnie sprawę z tego, że trzeba tą pępowinę stopniowo przeciąć w najbliższej przyszłości, gdyż będzie to preludium do problemów z pozostawianiem jej samej w domu.

Młoda jest dosyć dzielna, ładnie chodzi na smyczy (ringówce! - jestem zachwycona). W zasadzie ma na szyi tylko taką luźna pętlę i sama idzie lekko wodzona tym sznureczkiem. Ładnie reaguje na moje "tszyyyyt", którym staram korygować sięjej złe zachowanie.

Martwi mnie nieco, że ma nawyk podnoszenia wielu śmieci, roślinek, drewienek, które znajduje na swojej drodze - obawiam się że coś zeżre niedobrego ( na tszyyyt wypuszcza z pyska, więc liczę że jakoś damy radę się tego oduczyć).

Ogólnie posiadanie szczeniaka jest dość stresujące dla mnie, bo czuję, że to wielka odpowiedzialność (nie wyobrażam sobie jak musi wyglądać wychowywanie niemowlaka!).
Ale...jak to moje szczenie pachnie....aż nie chce się go odkładać..:)

3 komentarze:

  1. Hm, czy stopniowo to nie wiem ;) Ja bym przecięła - jesli już bym miała - odrazu, jeśli chodzi o spanie.
    Ale spanie z właścicielem niewiele się ma do zostawania samemu w domu. Mój pies do lóżka nie wlezie, a koncerty daje takie, że zmiłujcie się w niebiosach... ;))

    Kurcze, z absolutną szczerością muszę stwierdzić, że psy tej rasy mi się nie podobają, nie wiem dlaczego, jakoś tak po prostu :)) ale nie zmienia to faktu, że "potworek" jest uroczy :) Daje popalić, hehe, powodzenia w wychowywaniu i odwąchiwaniu, hehe :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda jak połączenie królika z kotem i nietoperzem - patrze sie na nią i nie wiem co mi przypomina najbardziej - nie wiem jak z tego połączenia w ogóle wyszedł pies - ale jest taaaaaaaaaka słodka - ciężko jej odmówić czegokolwiek. Małe psy będą kiedyś rządzić światem - mają świetne predyspozycje :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem zdania, że wszystkie zwierzaki są milusińskie i trzeba je pielęgnować. Jestem również przekonana, że warto jest korzystać z sprawdzonych kosmetyków i narzędzi ze sklepu https://sklep.germapol.pl/ i uważam, że nasze pupile zdecydowanie lepiej wyglądają i czują jak są czyste. W każdym razie każdy zwierzak zasługuje na to, aby być pielęgnowany i czysty.

    OdpowiedzUsuń