Jako że jestem w maksymalnym stresie, związanym z oczekiwaniem na wynik ostatnich egzaminów, które nie poszły mi zbyt dobrze postanowiłam wysmarować jakąś notkę, aby nie myśleć o jutrze. W moich nogach drzemie sobie Majeczka, która z każdym dniem sprawuje się coraz lepiej (już mogę usiąść i zająć się sobą przez chwilę:P). Jak zwykle tematów w głowie mam kilka ale może zajmę się tym, który zainteresował mnie już jakiś czas temu, mianowicie o zastanawiającej mnie modzie na posiadanie psów mających silnie ugruntowany pierwotny instynkt i wygląd wilka, a także innych drapieżnych zwierząt z grupy psowatych. Do grona domowych pupili dołączyły wilczaki, szakale, krzyżówki psów dingo oraz na przykład śpiewający pies z Nowej Gwinei, który nawet został uznany przez United Kennel Club (UKC), który jest przecież druga największą organizacją kynologiczną na świecie.
Zarówno wilk, jak i pies dingo mogą krzyżować się z psami domowymi, w wyniku czego rodzi się płodne potomstwo. Sytuacja obu jest nieco inna, gdyż o ile wilk pozostał dzikim psowatym, o tyle dingo jest jedynie wtórnie zdziczałym psem domowym. Cechą zdecydowanie różniącą oba psowate jest fakt, że u psa dingo obserwujemy, iż reaguje na ludzkie sygnały, rozpoznaje gesty.
Jak się okazuje znalazły się osoby, które uważają, iż posiadanie w domu dzikiego psa jest trendy i robi wrażenie. Oczywiście wiele osób jednocześnie nie bardzo zdaje sobie sprawę, ze można rozpatrywać psychologię naszego psa domowego na podstawie psychologii stada wilczego, ale rozpatrywanie psychiki wilka w oparciu o nasze doświadczenia z psami domowymi będzie zgubne - bo to pies domowy wyewoluował z wilka a nie na odwrót... Różnicę miedzy nimi najlepiej określa wierszyk Jean de la Fontaine'a (naśladowany później przez Adama Mickiewicza) pt "pies i wilk". Zaczerpnełam stamtąd często przytaczany cytat powiedziany przez wygłodniałego wilka zdziwionego tym że pies zgadza się na ograniczenie jego wolności w zamian za dawane jedzenie:
"Lepszy w wolności kęsek lada jaki
Niźli w niewoli przysmaki"(Mickiewicz) lub
"- Przywiązują! zakrzyknął wilk. - A więc nie biegasz swobodnie, gdzie tylko zapragniesz?
- Nie zawsze, ale jakie to ma znaczenie?!
- Dla mnie to znaczy więcej niż wszystko inne w świecie. I za tę cenę zostawiam ci twoje jedzenie, a nawet największe skarby."
No właśnie - przywiązują. A teraz pytanie, co się dzieje, gdy zamyka się takiego dzikiego psa w domu/ na podwórku:
1. Dzikie psowate to zwierzęta terytorialne - sądzę że wprowadzenie jakiegokolwiek zwierzęcia/obcego człowieka może skończyć się źle. Po terytorium wilka nie można sobie łazić jak tylko nam się podoba.
2. Karmienie psowatego karmą dla psów skończy się dla niego tragicznie, bo układ pokarmowy psa domowego mocno się rożni od mięsożernego dzikiego zwierzęcia.
3. Śmiem twierdzić że skoro zwykły York jest w stanie zdominować całe rodziny z wielkim sukcesem, tym bardziej zrobi to tak silny psychicznie dziki psowaty - niebezpieczna może się okazać każda próba wymierzenia mu kary, skorygowanie go - bo o ile York nie jest aż tak przywiązany to pozycji przywódcy, o tyle w stadzie wilka hierarchia jest ponad wszystkim - próba zamachu na przywództwo przewodnika stada spotyka się z surową reakcją - nie zdziwiłabym się gdyby człowiek został zakładnikiem własnego psa.
4. Nawet nie wyobrażam sobie zniszczeń jakie poczyni nasz dziki zwierz gdy zamkniemy go w domu samego - co jak co, ale przemierzanie terytorium to podstawa bytowania watahy - patrolować ją znaczy przetrwać na swoim terenie( pies zrobi zatem wszystko aby wydrzeć się z zagrody).
5. Chodzenie na smyczy - blahahahahaha
(wspomniałam że to Amerykanie gustują szczególnie w tych wilczych hybrydach?? :P)
6. Myślę, że można przygotować od razu sporą kwotę na odszkodowania, które będziemy płacić właścicielom wielu pożartych puchatych małych piesków "upolowanych w ferworze burzących się hormonów".
7. Przytulanie, mizianie i długotrwałe głaskanie skończy się dotkliwym pogryzieniem spowodowanym agresją wywołana przez atak paniki zwierzęcia - zbyt długi kontakt fizyczny ( nie daj boże z obcym człowiekiem!) jest niepożądany.
8. Czyszczenie uszu, kąpiel - blahahahahahahahahahahahahahaahahahhahahaha
Uważam, że trzymanie takiego psa jest zawsze zagrożeniem dla osób trzecich, nie mówiąc już o zwierzętach. Nawet jeśli osoba ma szeroką wiedzę na temat rasy to trzeba zwrócić uwagę że nie ona jedna będzie miała z tym psem do czynienia, oczywiście możemy założyć sytuacje idealną, że będzie żyć sama bez dzieci, rodziny, przyjaciół zapraszanych do domu - tylko nie wiem czy tak się da i czy naprawdę warto rezygnować ze wszystkiego żeby mieć dzikie zwierze w domu... którego jeszcze będzie budzić w nas samych grozę jak dobrze pójdzie :P
Temat jak zwykle jest rozległy, ale wydaje mi się właściwe jeszcze rozróżnić jednak wilczaki od reszty dzikich bestii :), gdyż Wilczaki Czechosłowacki i holenderski Saarlooswolfhond, mimo ze przypominają wilka wyglądem, to charakter ich jest już niejako utemperowany i selekcjonowany pod względem użytkowości i współpracy z człowiekiem (służą jako psy przewodnicy!). Nazywane są często psami rodzinnymi - co tylko potwierdza zanik dzikich instynktów u tych psów. Ciekawa jest historia czeskiego wilczaka, który jest krzyżówką wilka i owczarka niemieckiego (celem było ulepszenie wytrzymałości, węchu oraz stróżujących predyspozycji owczarka). Niestety okazało się, że psy wykorzystywane w straży granicznej zbyt mocno przywiązywały się do jednego właściciela, a gdy strażnik się zmieniał traciły całkowicie swoją użyteczność - pewnych konsekwencji naszych manipulacji naturą nie da się przewidzieć.
Jeśli chodzi o prawdziwego wilka, to wydaje mi się, że jest to gatunek ginący i każde postępowanie z nim jest dokładnie uregulowane rozporządzeniami Ministra właściwego do spraw ochrony środowiska, gatunek ten znajduje się także na liście CITIES (zamieszczonej w Konwencji o handlu ginącymi gatunkami) w związku z tym dobra wiadomość dla wszystkich przyszłych właścicieli wilków - nie musicie tak się głowić co trzeba zrobić, żeby dostać wilka i czy zmieści się w kawalerce - wszystko łącznie z przestrzenią którą trzeba mu zapewnić znajdziecie w prawie :).
Rozporządzenie Ministra środowiska z 16 kwietnia 2003 (załącznik do nr 99, poz. 916 z 4 czerwca 2003) dotyczące minimalnych warunków przestrzennych i hodowlanych dla przetrzymywania zwierząt oraz warunków niezbędnych dla prowadzenia reprodukcji poszczególnych gatunków lub grup zwierząt.
Okazy tych dzikich zwierzaków trzeba zdobyć w odpowiedniej procedurze tylko z rąk uprawnionego pośrednika, okaz musi być zarejestrowany, a właściwy do prowadzenia rejestru jest starosta (nuuuuuudy:P)
Wspomniałam wcześniej o śpiewającym psie z Nowej Gwinei, jest to rasa należąca do psów pierwotnych, blisko spokrewniona z psem dingo, również wyhodowana przez człowieka z upływem czasu po prostu zdziczała. Pieski te mają dosyć kocie ruchy o co charakterystycznego można o nich powiedzieć to to że umieją chodzić po drzewach dzięki specjalnie wykształconym łapkom. Rasa ta została nawet zaakceptowana przez UKC. Z niezbyt wiarygodnego źródła (ale zawsze jakieś!) wiem że jest około 100 zarejestrowanych udomowionych osobników tej rasy na całym świecie.
Jeśli chcesz poznać przedsmak tego, jakby ci się współegzystowało z dingo zacznij od ras psów, które przecież zostały wyhodowane z nich właśnie. W Polsce już bez większego problemu można znaleźć na pewno jakaś hodowle Australian Cattle Dog czy też Australian Stumpy Tail Cattle Dog. Jeśli chodzi o ACD to są długowieczne - zanotowano, że pies tej rasy żył 29 i pół roku! Psy tej rasy mają na tyle dużo krwi dzikich psów australijskich, że na pewno Was nie rozczarują swoim charakterkiem. A jeśli mimo wszystko chcecie dingo to podobno czasem w zoo są wyprzedawane.
Robi sie późno więc czas kończyć posta, szkoda bo pewnie wiele jeszcze możnaby tu napisać...
Chcielibyście mieć dingo na swojej kanapie :D ?
Ostatnio znalazłam na youtubie filmik, Polki, która w domu ma lisa i beagla. Z wilkami spotkałam się w Millanowym odcinku, kiedy to dwoje ludzi wzięło sobie dwa pół wilki (albo i wilka) i nie potrafili sobie z nim poradzić...
OdpowiedzUsuńDla mnie to przerażające odrobinę, do czego pcha ludzi głupia moda - przecież jest tyle ras, mieszańców, kundelków, po co więc wyciagać jeszcze wilka z lasu ? Ludzie często nie potrafią zapewnić odpowiednich warunków małemu yorkowi - wybieganie, socjalizacja itp. a myślą o wilku... ? Już była moda na husky, śliczne, z wyglądu jak wilki i z efektem tej mody borykają się Adopcje Husky ;)
Jakaś paranoja.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńUwielbiam psy. W domu mam dwa, owczarka niemieckiego i yorka. Uważam, że w hodowli psów duże znaczenie ma regularna pielęgnacja ich sierści. Ja w tym celu swoim pupilom kupuję na https://sklep.germapol.pl/ specjalną odżywkę do włosów, która sprawia, że sierść ma odpowiedni wygląd i jest gładka w dotyku. Warto pamiętać, że dobra kondycja sierści oraz skóry jest oznaką zdrowia psa.
OdpowiedzUsuń